31 sierpnia 2013

31.08.13r. - Emalia do paznokci Coral Prosilk nr 178



Hmm.. 

Na czym polega różnica pomiędzy "lakierem" do paznokci a " emalią " ? 

Przekopałam troszkę internet i jakoś nie bardzo odnalazłam na swoje pytanie odpowiedź. Jedyne co wywnioskowałam, to to, że emalia ma za zadanie nie tylko pokryć na długo kolorem moje paznokcie ale również nawilżyć je oraz pielęgnować. 

No więc zabieram się do opowiedzenia Wam moich spostrzeżeń na ten temat :-) 

Parę dni temu, robiąc zakupy w galerii , natknęłam się zupełnie przypadkowo, na duże poruszenie w Super Pharm. Jak to ciekawskie, uwielbiające kosmetyki stworzenie, nie omieszkałam tam zajrzeć :-) Mój wybór padł na emalię do paznokci w kolorze - jak by to ująć , no niebieskiego o nr. 178 w cenie 2,99 :-) Przecena była z ok 6 zł. Wybór był dość znaczny ( pewnie dlatego, że zakupy robiłam z rana a oni dopiero szykowali się do promocji ) , jednak wybrałam ten kolorek, ponieważ jeszcze takiego nie miałam :-) 


Za co mogę go pochwalić ? "Ten" lakier lub "tą" emalię ;-) ? Otóż na pewno za pędzelek.Cienki , precyzyjny - ładnie profiluje nałożenie lakieru. Wygodna rączka też jest dużym plusem : dla mnie. Wiadomo, gusta są różne , jednak ja preferuję właśnie tego typu uchwyty.


Już po nałożeniu pierwszej warstwy można zrezygnować z kolejnej, jednak znalazło się parę smug, które pokryłam drugą, cienką warstwą. Efekt był bardzo zadowalający, wręcz idealny :-) Bardzo szybko schnie nawet bez przyspieszacza.

Oczywiście nałożyłam swój ukochany utwardzacz i nabłyszczacz w jednym, z Sally Hansen i efekt wyszedł świetny. Uwielbiam gdy pazurki są błyszczące, bez smug i zacieków. Nie miałam jeszcze okazji przetestować lakierów o wykończeniu matowym czy piaskowym, ponieważ zawsze co zdecyduję się na nowy kolor wybieram odruchowo "błyszczyki"

Co do super-trwałości którą zapewnia producent, to niestety nie mogę się zgodzić. Owszem, moje pazurki są problematyczne , ale w tak szybkim tempie, żaden z posiadanych przeze mnie lakierów , nigdy mi nie "zszedł" ;-) Pięknie błyszczał 1,5 dnia a dobiłam go wielkim sprzątaniem , praniem i pracami w kuchni, które z racji mojej mani czystości , wykonuję np. lepienie pierożków w jednorazowych rękawiczkach ( co powinno wyjść Coral'owi tylko na plus ;-) ) . Bo jakby smakowały z emalią w nadzieniu ? ;-)


To nie znaczy, że się nie skuszę ponownie na Coral'a - mają tak duży wybór kolorystyczny i tak dobrą cenę , że będą znowu zupełnie przypadkowo ;-) w galerii myślę, że się na niego skuszę :-) Na duże wyjście w sam raz :-)


29 sierpnia 2013

29.08.13r. - Błyszczyk do ust Miss Sporty : Hollywood

 
Dziś słów kilka na temat mojego ulubionego błyszczyku do ust :-) 

Ponieważ nie jestem zwolenniczką mocnych ust a raczej delikatnie podkreślonych , zazwyczaj wybieram pomadki ochronne, błyszczyki czy zwykłą wazelinę kosmetyczną. Zazwyczaj kolorowo dzieje się u mnie na oku, dlatego też nie chcę przesadzać i wyglądać jak choinka w środku lata ;-) Oczywiście u innych mi to nie przeszkadza, ale ja się źle czuję w mocnym makijażu całej twarzy.


Błyszczyk ten zakupiłam oczywiście ;-) w Rossmannie za około 10 zł, jakieś 2 miesiące temu i w ogóle nie wychodzi z mojej torebki :-) Pojemność wynosi 8,5 ml i można go używać 24 miesiące . To bardzo dobrze, że ma tak długą datę przydatności , ponieważ choć męczę go codziennie , to prawie nie widać jego zużycia. 



 
Wybrałam bardzo przyjemny kolor, lekko koralowy : 140 Pasadena. Jednak na ustach nie daje intensywnego koloru, jedynie delikatnie je rozświetla i nadaje delikatny połysk. 





Jak to błyszczyk, na ustach długo się nie utrzyma, jednak jego niewątpliwym atutem jest dobry "smak" ;-) i ładny, słodkawy zapach. 

Tak prezentuje się na ustach : 




A jak jest u Was ? Jakie preferujecie formy podkreślania ust ? Może macie w swoich zbiorach jakieś ciekawe, godne polecenia błyszczyki ? Napiszcie :-) chętnie skuszę się na coś nowego :-) 






27 sierpnia 2013

27.08.13r. - Intensywnie regenerująca maseczka BioVax




Witajcie :-)

Dziś chciałam Wam króciutko przedstawić kolejny, genialny produkt do włosów BioVax - intensywnie regenerującą maseczkę do włosów suchych i zniszczonych. 


Kupiłam ją w Super-Pharm za ok 19 zł. Niestety, nie było już promocji jak na poprzednie za które płaciłam około 10 zł.

Jakiś czas temu kupiłam ją w saszetce za ok 3 zł i jakoś nie dawałam jej większych nadziei, jednak po raz kolejny sprawdza się zasada, że sukces tkwi w długotrwałym stosowaniu. Ja używam jej ok 2 miesięcy na przemian z jej siostrą : recenzja tutaj.

O czym zapewnia producent ? 



Zgadzam się z każdym z zapewnień. Nakładam ją na ok 1 godzinę po umyciu włosów. Po zmyciu letnią wodą moje włosy łatwo się rozczesują a gdy wyschną, pięknie lśnią i są mięciutkie w dotyku. 


Zapach jest bardzo przyjemny a konsystencją przypomina gęsty krem, jednak nie stanowi to problemu przy nakładaniu. Opakowanie starcza mi na około 6 użyć przy półdługich włosach. 




Niewątpliwym atutem jest : 



Generalnie L'biotica zawładnęła moją półką z produktami do włosów. Wreszcie skończyły się moje problemy z sianem na głowie :-) Jestem z nich bardzo zadowolona i spokojnie mogę polecać tą markę, bo u mnie się sprawdziła w 100 % :-)



 

26 sierpnia 2013

26.08.13r. - Lakier świecący pod lampą UV marki Wibo nr 2


 
Dziś na moich pazurkach zagościł cukierkowy róż :-)

Czy wy też tak macie, że patrząc na swój choć nie mały lakierowy zbiór, nie macie czym umalować paznokci ? ;-) No ja tak mam ostatnio i to dość często :-) Gmerałam i gmerałam w tym swoim magicznym pudełeczku i wreszcie zdecydowałam się na różowe Lovely. Kupiłam go w Rossmannie na szalejących niedawno przecenach -40% .






Zdecydowanie muszę pomyśleć o powiększeniu swojej lakierowej rodzinki ;-) Chociaż jest tego nie mało, kolejnych parę sztuk myślę, że nie zaszkodzi ;-)







Co mogę powiedzieć o tym lakierze ? 
Konieczne jest nałożenie dwóch grubszych warstw, po nałożeniu tylko jednej ogarnęła mnie panika, że dokonałam złego wyboru. Jednak druga warstwa uratowała sytuację. Dość szybko schnie - po ok 20 minutach od drugiej warstwy już mogłam spokojnie nałożyć utwardzacz. Końcowy efekt wyszedł nawet fajny, jakby żelowy. Nie widać żadnych zacieków ani przebić. Co do trwałości to ciężko mi się wypowiedzieć ponieważ nadal mam problem z rozdwajaniem się płytki przez co wydaje mi się, że dużo szybciej powstają uszczerbki na lakierze. 




Jedyny znaczny minus dla mnie to grubość pędzelka. Wiadomo, upodobania są różne, jednak ja bardzo lubię cienkie pędzelki, dzięki czemu mogę modelować kształt moich i tak krótkich pazurków. W tym przypadku nie wyszło to dość schludnie, bo musiałam użyć patyczka kosmetycznego do wytarcia boków. 

A tak prezentuje się ten lakier na paznokciach : 


Czy świeci pod lampą UV ? Niestety nie miałam okazji się przekonać ;-) 


25 sierpnia 2013

25.08.13r. - Krem na pękające pięty firmy Scholl



Niestety kartki w kalendarzu , szczególnie w okresie letnim - bardzo szybko nam uciekają.. Delikatnie już czuć w powietrzu lekkie orzeźwienie a prognoza pogody nie obiecuje nic ponad 20stopnii. Zbliża się powolutku jesień.. 

Zadumana ale z nadzieją na piękny wrzesień, postanowiłam zadbać już teraz o kondycję swoich stóp. Lato sprzyja ich wysuszeniu i pękaniu a ciepłe buty o ile nie zareaguję w porę - tylko pogorszą ten stan.

Tym razem zainwestowałam w krem marki Scholl. Firma ta cieszy się bardzo dużą popularnością a przede wszystkim skutecznością. Za 60 ml zapłaciłam w w aptece 24 zł. I jeśli chodzi o kwestę ceny, zalecam sprawdzenie jej w kilku miejscach. Jakiś czas temu kupiłam inny preparat tej firmy w aptece, gdzie zapłaciłam ok 50 zł. Jakież było moje zdziwienie gdy w Rossmannie ten sam produkt kosztował 74 zł ! To był dla mnie szok, ponieważ zawsze ta drogeria kojarzyła mi się z atrakcyjnymi cenami i fajnymi promocjami. 


Wracając do tematu ;-)  

Producent obiecuje nam zauważalną poprawę kondycji skóry już po 3 dniach a po 7, gładkie i miękkie stopy. Stosuję go już ponad 7 dni i tak, muszę przyznać , że ten preparat sprawił się doskonale. Przede wszystkim ustało swędzenie/mrowienie zaraz po umyciu nóg a jeszcze przed nałożeniem kremu. Wchłania się błyskawicznie i nie zostawia tłustego filmu na skórze. Jest bezzapachowy a konsystencja nie jest lejąca tylko przyjemnie kremowa. 

Stosuję go dwa razy dziennie ze względu na niestety bardzo zły stan stóp. Skóra stała się fajnie mięciutka a bruzdy w widoczny sposób znikają :-)  Jeśli tak dalej będzie się sprawował, na pewno zaopatrzę się w niego na zapas, tak na wszelki wypadek :-)  W mojej ocenie na 5pkt otrzymuje 6 :-)


23 sierpnia 2013

23.08.13r. - Figowy szampon do włosów normalnych Ziaja


 
 Dziś będzie krótko i na temat ;-) 

Właśnie zauważyłam, że jest kilka firm po które wciąż sięgam. Nie tylko dlatego, że mi się coś sprawdziło ale również przez zaufanie jakie nabrałam przy używaniu ich kosmetyków.

Jedną właśnie z tych firm, jest Ziaja. Produkty mają bardzo dobrej jakości, cenowo przystępne i ogólnie dostępne :-) Nie muszę się nabiegać, aby znaleźć jakieś interesujące mnie mazidełko. 

Cena ok 6zł za 500 ml. 



Ponieważ nie chcę przyzwyczajać swoich włosów do jednego szamponu, w mojej łazience znajdzie się ich kilka. Ostatnim moim nabytkiem jest Ziaja : szampon do włosów normalnych - figowy.



Producent jak zwykle, wszystko ładnie nam opisuje : 


Cóż mogę więcej o nim powiedzieć ? 

Ma nieziemsko ładny zapach , słodkich fig :-) Konsystencja jest przeźroczysta, nie barwiona . Fajnie się pieni. Ostatnio nawet użyłam go jako żel pod prysznic i ten piękny zapach, który się utrzymywał na skórze trwał bardzo długo :-)

Zatem, polecam Wam go :-) W tej cenie miło kupić coś dobrego :-)


22 sierpnia 2013

22.08.13r. - Eyeliner w kolorze brązowym firmy Wibo : Kupić nie kupić ?



 
Dziś przybywam do Was z moją opinią na temat kolejnego produktu firmy Wibo - Lovely : matowy eyeliner w kolorze brązowym. Zakupiłam go jakiś czas temu w drogerii Rossmann za około 6 zł.





O ile z lakierami do paznokci jakoś się za bardzo nie polubiłam, o tyle z tym eyeliner'em jak najbardziej :-) Sięgając po niego miałam pewne obiekcje, że tak niska cena nie będzie sobą reprezentować nic dobrego. Okazało się zupełnie inaczej :-) 






Użyłam go parę razy i spokojnie mogę go polecić. Niemal cały dzień utrzymuje się na powiece, nie rozmazuje się i nie potrzebuje poprawek podczas użytkowania. Bardzo duży plus za pędzelek - jest cieniutki, dzięki czemu można narysować precyzyjną kreskę. Aby uzyskać głęboki brąz trzeba nałożyć około dwóch warstw , jednak nie stanowi to żadnego problemu ponieważ dokładana kreska wcale nie pogrubia czy zniekształca poprzednią. Łatwo się zmywa podczas demakijażu . 




Na powiece zdecydowanie lepiej się prezentuje :-)






21 sierpnia 2013

21.08.13r. - Zalotka - nie (po) gryzie.. Twoich rzęs :-)



W jednym z ostatnich pudełek, czerwcowym GlossyBox'ie pojawiło się urządzenie zwane zalotką. Wywołało ono spore poruszenie w blogosferze. Jedni ją chwalili , innym się nie podobało ale spotkałam się również z paroma opiniami , które mnie zaskoczyły. Otóż jest wiele dziewczyn, które najnormalniej w świecie boją się jej użyć. Obawiają się , iż albo im wyrwie rzęsy , połamie lub je osłabi. 

Ja nie subskrybuję tego rodzaju pudełek. Kiedyś, raz jeden zakupiłam ShinyBox'a i nawet byłam zadowolona. Kupiłam go po przecenie za 29 zł i mogłam sobie wybrać jedną z poprzednich edycji. 

Przygodę z podkręcaniem swoich rzęs zaczęłam bardzo dawno temu, nawet nie pamiętam już dokładnie kiedy. Byłam jeszcze nastolatką a zalotka wtedy nie była tak znana jak teraz. Tak podpasowało mi to sprytne urządzonko, że zostało ze mną do dziś. Wymieniam je oczywiście co jakiś czas, jednak to które jest teraz ze mną ma już ze dwa lata i nie wymieniałam w nim gumki ani razu. Na pewno kupiłam go w Rossmannie za grosze.


Jeśli chodzi o moją opinię , to jest tylko dobra. W moim przypadku sprawdza się doskonale. Używanie zalotki nigdy nie wpłynęło źle na kondycję moich rzęs, nie wypadały mi masowo ani się nie łamały. Z natury mam bardzo proste rzęsy przez co oko wydaje się małe , zamknięte. Po użyciu zalotki , rzęsy są zalotnie podkręcone dzięki czemu oko ładnie się otwiera. Oczywiście użycie samej zalotki nie daje całkowicie sukcesu, ponieważ dużą rolę odgrywa również tusz do rzęs. Spotkałam się już z kilkoma polskimi czy zagranicznymi markami,  które uparcie prostowały moje rzęsy nawet po zalotce. 


  

Także od siebie śmiało mogę polecić używanie zalotki i uspokoić tych którzy mają co do niej jakiekolwiek wątpliwości.

A oto efekt już po nałożeniu maskary , w moim przypadku jest to Yves Rocher.



18 sierpnia 2013

18.08.13r. - Zdobienie paznokci : kropki


Dziś przybywam do Was z pomysłem na proste i bardzo szybkie ozdobienie paznokci. To tylko parę kropek i od razu robi się weselej.

Ja wykonałam to zdobienie w bardzo prosty i tradycyjny sposób, na pewno każda z Was go zna. Rozwodzić się nad nim nie ma co , nawet jak się nie ma stosownego przyrządu , śmiało można go zastąpić czymś innym. Ja mam kulkę z Avonu którą kiedyś dostałam w prezencie. 



 



Na allegro są dostępne zestawy z różnymi wielkościami kulek , koszt jednej wynosi ok 3 zł za sztukę. 





Angielska nazwa : dotting pen , po polsku różnie nazywane jako  : sonda, kulka. 


A oto kilka fotek , gdzie do wykonania właśnie takich kropeczek wykorzystano sondy : 


17 sierpnia 2013

17.08.13r. - Krem do rąk i paznokci Ziaja


Już kilka dni temu skończył mi się krem do rąk z Bielendy więc zaopatrzyłam się w nowy : 




Wybrałam go na podstawie rekomendacji kilku dziewczyn, które bardzo sobie go chwaliły.Tym bardziej, że wciąż walczę ze słabymi paznokciami. Kosztował ok 6 zł za 80 ml.


Co mogę o nim powiedzieć już teraz ? 
Bardzo ładnie wsmarowuje się w dłonie, nie pozostawia tłustego filmu na skórze. Szybko się wchłania co niewątpliwie dla mnie jest jego wielką zaletą. Ma przyjemny zapach, raczej mało określony. Czasami po umyciu dłoni moja skóra bywała sucha jednak po użyciu tego kremu, stan ten wracał do normalności bardzo szybko i na długo. 

Niestety, myślę że jest jeszcze za wcześnie abym mogła coś powiedzieć o jego dobroczynnych właściwościach na paznokcie, jednak sądzę , iż na pewno im nie zaszkodzi a tylko pomoże :-)

16 sierpnia 2013

10.08.13r. – Paznokcie : Manhattan nr 43S

Witajcie :-)
 
Mimo tego, że upał na chwilę odpuścił,  ja zdecydowałam się dziś na iście tropikalne pazurki ;-)  Mój wybór padł na lakier Manhattan 43S w kolorze „meksykańskiej” pomarańczy :-)
 

Aby uzyskać oczekiwany efekt, wpierw pomalowałam paznokcie białym kolorem, który takie właśnie odcienie niesamowicie podbija, dodając im głębi . Obecnie poszukuję dobrego ale i szybkoschnącego białego lakieru i mam z tym nie mały problem. Owszem są białe ale nie spotkałam się jeszcze np z 60 sekundowym wysychaniem. Na wszystko nałożyłam wysuszacz a zarazem piękny nabłyszczacz z Sally Hansen.


Generalnie na paznokciu znajduje się aż 5 różnych warstw produktów, jednak przy lakierach typu 60 seconds można sobie na to pozwolić. Wszystko ładnie wyschło w przeciągu około 20 minut.


07.08.13r. – Veno Spray : Żel musujący na zmęczone nogi


Pogoda nas rozpieszcza prawdziwie wakacyjnie, słoneczko nas bardzo polubiło i gości u nas już dłuższy czas :-) Ogromnie się cieszę z tej aury, ponieważ całkiem niedawno, wiele osób miało już zimową „depresję” i nie mogło się doczekać ciepła. Matka Natura sowicie nam na szczęście wynagradza opóźnioną wiosnę i nic tylko się tymi tropikami cieszyć :-) A oto prognoza na kolejne trzy dni ;-)
 


Jak to w życiu bywa, nigdy nie ma idealnie ;) W moim przypadku, takie temperatury równają się mega ale to mega zapuchniętym stopom. Towarzyszy mi przy tym duży ból, mrowienie, uczucie ciężkości. Jest to o tyle utrudniające życie, że założenie butów w swoim normalnym rozmiarze graniczy czasami z cudem. Jedynym rozwiązaniem są japonki ale wiadomo, nie zawsze i wszędzie jest je stosownie założyć ;)
Przed przyjściem lata zaopatrzyłam się na tę dolegliwość w żel do smarowania firmy GorVita ( więcej o nim tutaj : Klik ) Niestety, nie robił kompletnie nic, do tego opuchlizna w ogóle nie schodziła a nogi jak bolały tak bolały. Wybrałam się ostatnio do mojej ulubionej apteki i całkiem przez przypadek ( lubię te przypadki ;) ) tknęło mnie zapytać, czy nie mają czegoś nowego. I mieli :) Ufff…




Co pisze producent ?


Veno spray żel musujący, to wygodny w użyciu środek, na zmęczone, ciężkie, opuchnięte nogi, który przynosi błyskawiczne uczucie relaksu i odciążenia. Zawiera diosminę, która wzmacnia naczynia krwionośne, chłodzący mentol oraz pielęgnacyjny pantenol.

Veno spray żel musujący, to preparat polecany dla osób, które dotyka problem ciężkich, obolałych, spuchniętych nóg. Problemy te spowodowane są najczęściej długotrwałą pracą stojącą, pracą siedzącą oraz prowadzeniem mało ruchliwego trybu życia i nadwagą. W składzie Veno spray żel, znajduje się dobroczynnie wpływająca na naczynia krwionośne dniosmina, oraz chłodzący i relaksujący mentol, a dodatek pantenol, przyczynia się do wygładzenia i pielęgnowania wierzchniej warstwy skóry.





 Za 150 ml tego produktu zapłaciłam 23 zł. Zapach przypomina mi delikatne perfumy męskie a konsystencja pianki ( jak do włosów ) przyjemnie „strzela” podczas nakładania :) Spełnia wszystkie moje oczekiwania – cudownie chłodzi przez ok 10 minut po wsmarowaniu, opuchlizna w tym samym czasie znika, pozbyłam się uczucia przywiązanych odważników do stóp :) Stosuję go już od jakiegoś tygodnia i śmiało mogę stwierdzić , że nawet kiedy go nie stosuję, obrzęk stóp zmniejszył się do minimum.

Bardzo go polecam tym, którym ten problem dotyka. Wiem jak on jest dokuczliwy,  dlatego też śmiało zachęcam go wypróbować :)