21 sierpnia 2013

21.08.13r. - Zalotka - nie (po) gryzie.. Twoich rzęs :-)



W jednym z ostatnich pudełek, czerwcowym GlossyBox'ie pojawiło się urządzenie zwane zalotką. Wywołało ono spore poruszenie w blogosferze. Jedni ją chwalili , innym się nie podobało ale spotkałam się również z paroma opiniami , które mnie zaskoczyły. Otóż jest wiele dziewczyn, które najnormalniej w świecie boją się jej użyć. Obawiają się , iż albo im wyrwie rzęsy , połamie lub je osłabi. 

Ja nie subskrybuję tego rodzaju pudełek. Kiedyś, raz jeden zakupiłam ShinyBox'a i nawet byłam zadowolona. Kupiłam go po przecenie za 29 zł i mogłam sobie wybrać jedną z poprzednich edycji. 

Przygodę z podkręcaniem swoich rzęs zaczęłam bardzo dawno temu, nawet nie pamiętam już dokładnie kiedy. Byłam jeszcze nastolatką a zalotka wtedy nie była tak znana jak teraz. Tak podpasowało mi to sprytne urządzonko, że zostało ze mną do dziś. Wymieniam je oczywiście co jakiś czas, jednak to które jest teraz ze mną ma już ze dwa lata i nie wymieniałam w nim gumki ani razu. Na pewno kupiłam go w Rossmannie za grosze.


Jeśli chodzi o moją opinię , to jest tylko dobra. W moim przypadku sprawdza się doskonale. Używanie zalotki nigdy nie wpłynęło źle na kondycję moich rzęs, nie wypadały mi masowo ani się nie łamały. Z natury mam bardzo proste rzęsy przez co oko wydaje się małe , zamknięte. Po użyciu zalotki , rzęsy są zalotnie podkręcone dzięki czemu oko ładnie się otwiera. Oczywiście użycie samej zalotki nie daje całkowicie sukcesu, ponieważ dużą rolę odgrywa również tusz do rzęs. Spotkałam się już z kilkoma polskimi czy zagranicznymi markami,  które uparcie prostowały moje rzęsy nawet po zalotce. 


  

Także od siebie śmiało mogę polecić używanie zalotki i uspokoić tych którzy mają co do niej jakiekolwiek wątpliwości.

A oto efekt już po nałożeniu maskary , w moim przypadku jest to Yves Rocher.



11 komentarzy:

  1. używam zalotki od lat, mam bardzo długie i gęste rzęsy ale sa niestety proste, więc zalotka jest niezbędna ;) jeśli chodzi o biały matowy lakier.. powiem Ci szczerze,że nie rozglądałam się z matami, dlatego, że mam matowy top coat z manhattanu, który jest świetny, ja go kupiłam na allegro przy okazji innych zakupów chyba za 2 zł , a jeśli chodzi o zwykły biały lakier, to niedawno kupiłam z golden rose, malowałam nim paznokcie tylko raz, więc ciężko mi go oceniać ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. chyba się skusze na taka zalotkę. pozdrawiam http://dorotadrygalska.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. używam do bardziej wyrazistego makijażu, na co dzień sobie odpuszczam ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. yy chyba mam tę samą zalotkę :) a efekt u ciebie, reweleacja !

    OdpowiedzUsuń
  5. dorota :

    Polecam, naprawdę wiele zmienia :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Paulina Woźnica :

    Dzięki Kochana za podpowiedź :-)

    OdpowiedzUsuń
  7. dakota :

    A ja nie wyobrażam sobie nie podkręcić rzęs ,tym bardziej ,że bez podkręcenia moje oczko jest malutkie :-)

    OdpowiedzUsuń
  8. rose vanilla :

    No to super, czasem tanie nie znaczy złe :-) Nie trzeba mieć czegoś za 100 zł , wystarczy za ok 10 i jest ok :-)

    OdpowiedzUsuń
  9. zalotka daje mega efekt zapraszam do obserwacji fotodelicje.blogspot.com może moje makijaże i recenzje się przydadzą

    OdpowiedzUsuń
  10. Oj miałam kiedyś zalotkę. Bardzo dawno temu.
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie Zosia.

    OdpowiedzUsuń
  11. wszystko przede mną :)
    jeszcze nie próbowałam nie miałam takiej potrzeby ale obecnie rzęsy co niektóra są proste.Więc efekt po zalotce niewątpliwie będzie oczekiwany :)
    pozdrawiam i zapraszam do mnie(mam dwa blogi)

    OdpowiedzUsuń