14 września 2013

14.09.13r. - Czy mydełko może zaskoczyć ? Otóż, może i to bardzo ;-)



Niby to temat oczywisty, a jednak mnie po 30 latach mojego życia , bardzo zaskoczył ;-)

Przez moją łazienkę przewija się wiele, różnych mydełek - zależy to od preferencji domowników.  

Otóż ja sama jestem zdecydowaną fanką mydeł w płynie. Wydaje mi się to bardziej higieniczne. Oczywiście, jeśli jednego mydła używa tylko jedna osoba - to tak, czemu nie. Służą one mi nie tylko do mycia rąk ale również i buzi. To może wydać się dziwne, jednak jakiś czas temu ( może ze 3lata),zrezygnowałam z żeli i innych substancji myjących do twarzy. Wydaje mi się nawet, że z dużą korzyścią dla mojej cery.. I portfela ;-)

Wypróbowałam wiele firm, zapachów i konsystencji. Kupowałam zazwyczaj oryginalne opakowania ale nadszedł dzień w którym zdałam sobie sprawę (!) ;-) że najnormalniej w świecie przepłacam. Przerzuciłam się zatem na "dolewki". Zostało mi kiedyś jedno opakowanie po mydełku Luksja i tak od tamtej pory służy mi jako dozownik.

Wielką miłością zapałałam do mydeł firmy Dove, wszystkich rodzajów i zapachów :-) Pięknie nawilżają skórę, w ogóle jej nie wysuszają. Nie ma się poczucia ściągniętej ani swędzącej skórki. Przy nawet codziennym i kilkukrotnym użyciu w ciągu dnia dłonie nie "siwieją" . 



Wiadomo, czasami nachodzi człowieka chęć na zmiany. Mnie właśnie niedawno naszła owa chęć, która przypłaciłam chwilą strachu ;-) 



Ponieważ mam małe dziecko w domu, pilnuję tego bardzo aby zawsze umyć ręce po wyjściu do sklepu czy na spacer , innych pracach domowych i oczywiście po toalecie. W ręce wpadło mi w Rossmannie - antybakteryjne mydło Carex. Pomyślałam skoro antybakteryjne to świetnie sprawdzi się u mnie w domu. Niestety , chyba go przedawkowałam - to znaczy po dwóch dniach moje ręce zaczęły " siwieć " a po kolejnym dniu, zaczęła mi schodzić skóra z wewnętrznych części dłoni. Na prawej szczególnie. Żadne kremy nawilżające w ogóle nie pomagały. Swojej dolegliwości w ogóle nie kojarzyłam z tym, że mogłam przesadzić z używaniem mydła antybakteryjnego. Prędzej pomyślałam , że to łuszczyca, w dodatku zaczęło mnie strasznie swędzieć. 

Mimo tego co zapewnia producent , u mnie się to nie sprawdziło .


Dopiero moja mama zwróciła mi uwagę, abym smarowała ręce.. zwykłą wazeliną kosmetyczną. Po jednym dniu , problem zredukował się o połowę. W tej chwili została już mała plamka na prawej dłoni, którą tylko od czasu do czasu przesmaruję.

Oczywiście przerzuciłam się z powrotem na mydło Dove :-) Dlatego przestrzegam Was przy doborze mydeł. Niby to takie nic, sprawa setnego rzędu, jednak nie zwracając uwagi na to co wybieramy możemy sami sobie wyrządzić krzywdę na własne życzenie. Dosłownie przekonałam się o tym na własnej skórze, która zdecydowanie preferuje kosmetyki nawilżające a nie przeciwbakteryjne :-)

4 komentarze:

  1. ojej, któż by się spodziewał, że takie mydełko tak zadziała na skórę, jeszcze się z tym nie spotkałam.
    ja też preferuję mydła w płynie, u mnie jest i takie i takie, kto co woli. :)
    z Dove generalnie kosmetyki są delikatne, kremowe, mają nikłe zapachy. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. mydła w płynie używam od 15 lat z zadowoleniem. Nawet już zapomniałem jak myłem ręce mydłem tradycyjnym. Zawsze pod ręką z pompką :) Nawiązując do tematu - mydła antybakteryjnego nie używam ponieważ uważam że skóra powinna sobie radzić sama (takie jest jej zadanie) a my mamy tylko jej pomóc w pozbyciu się tłuszczu i brudu.

    OdpowiedzUsuń
  3. POZDRAWIAM I ZAPRASZAM NA MOJE ROZDANIE http://dorotadrygalska.blogspot.com/2013/09/rozdanie.html

    OdpowiedzUsuń
  4. Dove jest rewelacyjne, dobrze, że przeczytałam, bo własnie miałam kupić sobie Carexa,zapach mi sie spodobał, u koleżanki się z nim spotkałam,

    OdpowiedzUsuń