31 października 2013

Pomadka Inglot w kolorze różu nr 122

 




Dziś chciałabym Wam przedstawić bardzo fajną pomadkę / szminkę z Inglota. Co prawda dostałam ją w prezencie i nie wiem ;-) ile kosztuje , jednak mam za cą ją pochwalić :-)











Została wybrana w odcieniu numer 122. Dla mnie to taki delikatny róż w połączeniu z drobinkami złota.


Po resztą sami oceńcie ;-) 





A tak prezentuje się na ustach : 




Używam jej od maja i nie widać by zbytnio jej ubyło. Ładnie nawilża usta, nakładam ją bez wcześniejszego nawilżenia. Trzyma się dość długo na ustach ( do posiłku ) i co najważniejsze: nie zbiera się w wewnętrznej części ust. 


Ogólnie produkt godny polecenia :-)
Okazało się, że ofiarodawca miał po raz kolejny oko co do wyboru prezentu ;-) 


Jeszcze tylko oko ( kreska jeszcze po staremu , bo bałam się dziś ryzykować z nową ) oraz pazurki i mogę lecieć na spotkanie :-) Pozdrowionka Kochani !












29 października 2013

Czas dla siebie :-)



Dziś mnie wzięło na brąz.. ;-)


 Postanowiłam,że powoli będę uczyć się rysować inną kreskę jak dotychczas ;-)




No jak na pierwszy raz to nawet jestem z siebie zadowolona :-) Wiem, wiem daleko jej do ideału, jednak pierwsze koty za płoty :-) Kreskę wykonałam eyelinerem z Wibo ( o nim tutaj ) i jak na razie dobrze się trzyma. 


Miałam też ( hurraaa :-) ) chwilkę czasu i udało mi się pomalować pazurki :-)



 Jest to lakier z Miss Sporty numer ( chyba ) 3089. 


Jest to taki kameleon zmieniający się pod światło. Brąz, zieleń , fiolet. Lubię go, ponieważ długo trzyma się na pazurkach i nie jest monotonny ;-)

Pazurki ( oprócz tych na kciukach , bo się połamały ) są długie i przyjemnie się je malowało po tak długiej przerwie ;-)




Pamiętajcie Drogie Panie - Mama to też Kobieta i czas na zadbanie o swoje ciało i duszę mieć powinna :-) 

Ja dziś miałam i czuję się z tym o niebo lepiej !




27 października 2013

Przesyłka od The Secret Soap Store



Kilka dni temu otrzymałam od The Secret Soap Store bardzo miłą przesyłkę :-)


 Jej zawartością były :


Najbardziej przypadł mi do gustu krem do rąk z masłem Shea :-) W tubce znajduje się 70 ml produktu, który pachnie fenomenalnie. Nie znam passiflory ale określiłabym ten zapach jako świeży, lekko cytrynowy. W życiu używałam wielu kremów, drogeryjnych i tych z lepszych półek ale ten przebija do tej pory wszystkie. Ogromną jego zaletą jest to, że zapach utrzymuje się na dłoniach do ich umycia. Nawet po dwóch godzinach, dłonie nadal przyjemnie pachną. Nie wiem czym to jest spowodowane ale naprawdę tak jest !

Jeśli chodzi o nawilżenie skóry to również muszę go pochwalić. Jak już kiedyś wspominałam, mam nie małego hopla na punkcie mycia rąk. Niestety, powoduje to ogólne przesuszenie skóry dłoni. Stosuję ten krem od kilku dni i mogę zauważyć, że suchość zanika :-)

 




Jego konsystencja jest gęsta, absolutnie nie wodnista. Bardzo ładnie się wsmarowuje, pozostawiając na chwilę delikatny, tłustawy film, który po jakimś czasie bardzo ładnie się wchłania. Pozostawia dłonie odczuwalnie nawilżone.



 
\



Chciałabym też zauważyć, że mimo tego, iż na opakowaniu jest napisane, że jest to tester - pełno wymiarowy produkt również jest o pojemności 70 ml.

Możecie o nim poczytać na stronce The Secret Soap Store : tutaj a zakupić tutaj :-)










W przesyłce znajdowały się również cztery mydełka : 






Póki co mogę jedynie o nich powiedzieć tylko tyle, że trzy z nich ślicznie pachną a jedno jest naturalne, bezzapachowe. 

Ponieważ tak jak już napisałam w jednym z wcześniejszych postów , używam jedynie mydła w płynie. Mimo wszystko , moja druga połowa bardzo z nich się ucieszyła i zadeklarowała ich przetestowanie :-)

Ponieważ jestem tradycjonalistką w sprawach czytania ( nic mi nie zastąpi papierowej gazety czy książki ), lubię też przepatrzeć ulotki np. z dużych marketów - taki mój delikatny odchył ;-) . W tym przypadku również  The Secret Soap Store stanęło na wysokości zadania ;-) Nawet człowiek nie zdaje sobie sprawy z tego, ile fajnych informacji nas omija , wyrzucając ulotkę do kosza. 

W życiu tak jest, że jak sami się nie przekonamy to nie uwierzymy. Zatem, polecam Wam przekonać się o super właściwościach tego kremu i zachęcam nawet do samego powąchania mydełek :-) A nóż widelec, przypadną one do Waszego gustu :-)





26 października 2013

26.10.13r. - Projekt PAZNOKCIE, tydzień trzeci


Projekt PAZNOKCIE dobrze się nie zaczął a już się skończył ;-)

Właśnie miałam pisać, że jestem pod wrażeniem tego, iż pazurki trzymają się super a tu klops ! Złamałam oba na kciukach.. 

Zapuszczanie trwało 3 tygodnie , pierwszy wpis znajdziesz tutaj : Klik


 A dla porównania , efekt po 3 tygodniach : 

No więc czas się wziąć za ich obrobienie. Skórki i te sprawy. Ponieważ nic przy nich nie robiłam dla testu , przede mną sporo roboty ;-)

Wniosek jaki mi się nasuwa jest taki ( i z tego bardzo się cieszę ) , że to na pewno nie malowanie paznokci je osłabia. Przyczyna tkwi gdzie indziej..

Czas wybrać się do apteki po jakiś suplement :-)


23 października 2013

23.10.13r. - Beauty Mask Perfecta - głęboko nawilżająca


Przychodzi dzień w życiu kobiety w którym odczuwa silną potrzebę "zamaskowania się " ;-)


Ponieważ ostatnimi czasy mam całą masę obowiązków, najnormalniej w świecie zachciało mi się maseczki :-) Chociaż nie używam ich często , zawsze znajdzie się w mojej łazience kilka sztuk, dzięki którym w takiej chwili jak ta , mogę poprawić sobie samopoczucie . 

Mój wybór padł na Perfectę. Saszetka kosztowała mnie ok 1,50 zł - nie dość , że lepiej się poczułam to bardzo fajnie poprawiła kondycję mojej cery za niewielką cenę. 

Ładnie ją nawilżyła i sprawiła, że rzeczywiście skóra staje się mniej "zmęczona". Generalnie takie maseczkowe zabiegi działają na mnie bardzo dobrze, wręcz relaksująco.

Jak wiadomo, każda skóra jest inna ,ale jeśli chodzi o moją to mogę powiedzieć, że nie została podrażniona ani nie pokazały się na niej żadne kwiatuszki. 


Użyłam jej na wieczór i zgodnie z zaleceniem producenta, po ok 20 minutach wytarłam ją wacikiem. Skóra pozostała lekko natłuszczona jak po nałożeniu kremu. 


A tak prezentuje się po nałożeniu.



Czasem warto zrobić sobie w domu takie mini spa ;-) Na drugi dzień człowiek wstaje od razu w lepszym humorze i o niebo lepszym nastawieniu do życia za całe 1,50zł ;-)




18 października 2013

18.11.13r. - Peeling myjący : wygładzający z wanilią - firmy Joanna

Mówię Wam, wspaniałości :-) 
Przychodzi taki wieczór jak dziś - zimny, wietrzny, deszczowy i aż chce się człowiekowi czegoś słodkiego. A że ja akurat jestem na diecie  " bez diety ", pozostaje mi rozpieszczanie się np słodkimi kosmetykami :-) 

Parę dni temu udało mi się wyrwać ( w dosłownym znaczeniu tego słowa ;-) ) do galerii na małe zakupy. A , że mam w domu dwójkę maluszków , odbyły się one w tempie ekspresowym. 

Wyboru tego peelingu dokonałam w 3 sekundy, łapiąc go pierwszego z brzegu w Super Pharm , dokonując jedynie szybkiego " wąchnięcia " ;-)

Generalnie nie jestem jakąś fanką peelingów, jednak będąc na pełnym etacie w domu, czasami chce mi się odpocząć wykonując jakiś inny "zabieg" niż tylko prysznic. 

Co mogę o nim powiedzieć ?

Trafny wybór.
Przepięknie pachnie wanilią - nie tylko po otwarciu , podczas użycia ale również na skórze po wyjściu z łazienki. 
Posiada delikatne drobinki które nie podrażniają czy ścierają skórę podczas aplikacji a delikatnie ją masuje.
Po kilku użyciach mogę śmiało powiedzieć, że jest wydajny. Naprawdę niewiele go potrzeba aby się umyć. Nie pieni się.
Oczywiście plus za opakowanie. Zwracam na to uwagę, ponieważ nie równa jest walka z buteleczką o dziwnym wykończeniu przy resztówce kosmetyku.

Bardzo fajne jest to, że jest tani. Kosztował około 5 zł ( ale zaszalałam ;-) ).
Wychodzę z założenia , że tanie wcale nie musi być złe. W tym przypadku za tę słodycz zapłaciłabym nawet więcej.




16 października 2013

16.10.13r. - Projekt PAZNOKCIE , tydzień pierwszy


Jak już wcześniej wspominałam , od jakiegoś czasu miałam okropne problemy z paznokciami . Strasznie się rozdwajały, łamały, były cienkie i słabe. Żadne suplementy z apteki nie pomagały , odżywki aplikowane bezpośrednio na płytkę paznokcia przynosiły poprawę tylko na czas ich stosowania a problem dalej powracał. 

Kilka tygodni temu zostałam po raz drugi mamą - ktoś by mógł rzec, że to ciąża podjadała mi paznokcie. Jednak z tym zjawiskiem borykam się od kilku lat, więc zmiany hormonalne nie miały na to wpływu. 

Trzymam dietę niską w cukry a bogatą w warzywa , owoce i drób. W związku z tym, iż po urodzeniu dzidziusia chcę wrócić do sylwetki sprzed obu ciąż - tym bardziej jestem zmotywowana do prowadzenia zdrowego trybu życia. 

Nie palę , nie piję w ogóle alkoholu, nawet wina . 

Postanowiłam na jakiś czas zaprzestać malowania paznokci. Jestem bardzo ciekawa jaki to będzie mieć wpływ na ich kondycję. Czy malowanie osłabia je powodując te wszystkie problemy czy jest to zupełnie nie związana z tym tematem sprawa ? 

Czy może któraś z Was namiętnie malująca pazurki ( jak ja ! ) nie ma w ogóle z tym problemu ? 

Uwielbiam, kocham i szlaję za malowaniem pazurków. Ciężko mi się przyzwyczaić do niepomalowanych i " nieobrobionych" paznokci. Kolor czerwony wielbie najbardziej , bardzo za tym tęsknie choć to dopiero tydzień bez lakierów. A może to wina tego, że paznokcie lubię zakończone w kwadrat ?

Ciekawe jak długo będę one w dobrej kondycji i kiedy zaczną się z nimi problemy. A u Was jak długo wytrzymują paznokcie ? Po jakim czasie je obcinacie bądź piłujecie ? Może u mnie nie chodzi i lakiery a zupełnie o coś innego.. 

W związku z powyższym - pozwalam tylko rosnąć paznokciom. Nie obcinam, podcinam ani nie piłuje czy nadaje im kształt. Zobaczymy co się będzie dziać. 

Na zdjęciu paznokcie mają już kilka dni , zrobione w zeszły piątek.

Kolejna relacja po następnym piątku ;-)


15 października 2013

15.10.13r. - Mój tani sposób na tuszowanie niedoskonałości



Każdy ma swój sposób na tuszowanie niedoskonałości, mam i ja :-) Do tego celu używam drogeryjnych, niedrogich kosmetyków które naprawdę warte są zainteresowania. 

Chociaż nie mogę narzekać na jakąś ogromną ilość kwiatków na twarzy ;-) , to przychodzi taki czas jak np. jesień i coś zawsze mi zakwitnie ;-)

Miałam mieszane uczucia co do wyboru , który chcę Wam pokazać - jednak zdecydowałam się na najbardziej drastyczny przypadek. Oczywiste jest to, że jeżeli niedoskonałość jest wypukła to choćby nie wiadomo jakiej jakości byłby kosmetyk i jak byłby drogi - i tak nigdy go nie zlikwiduje. Nie chciałam swojego "eksperymentu" demonstrować Wam jak inne blogerki np na pieprzyku , ponieważ zmiany trądzikowe rządzą się innym prawami o których wie każdy kto miał z tym do czynienia ;-)

A oto jak jak maskuję swoje kwiatuszki ;-)







Wybaczcie za ten wybór ;-)













 










W pierwszej kolejności nakładam korektor z essence pure skin w odcieniu 01 ( najjaśniejszy ). 

 Można go kupić w Naturze za około
  8 zł.










  






Drugim krokiem jest nałożenie podkładu - u mnie jest to firma Bell - Multi Mineral , mat & cover. Odcień 1 light beige. 

Ten podkład kupiłam całkiem przypadkowo i został u mnie na dłużej. 

Ok 18 zł w Naturze.















Ostatnią czynnością jest zmatowienie całej buzi pudrem z Maybelline New York. 

Ja go dostałam kiedyś w Shiny Box'ie ale kilka dni temu widziałam go w Rossmann'ie na wyprzedaży za około 12 zł.















Tak  jak wcześniej wspomniałam , nie da się całkowicie zlikwidować kosmetykami do makijażu " bomby" na twarzy. Zawsze zostanie blizna, bruzda czy wypukłość. 

W młodości miałam bardzo duże problemy z trądzikiem , jednak to były wiadomo zmiany hormonalne, kiepska dieta bogata w cukry i kombinowanie z różnymi kosmetycznymi babcinymi sposobami na ukrycie wykwitów. To były zupełnie inne czasy , gdzie nie miałyśmy zupełnie dostępu do tak ogólnie dostępnej bazy pielęgnacyjnej naszych twarzy. Było mydło i brak Natur, Rossmannów i Super Pharm ;-)



































04 października 2013

04.10.13r. - Żel pod prysznic Lirene : mango + oliwka

Pozostając w dalszym ciągu w temacie żeli pod prysznic , chciałabym Wam polecić ten bardzo fajny produkt marki Lirene. Kosztował on ok 10 zł w drogerii i jest o pojemności 250 ml.

Sięgnęłam po niego z dwóch prostych względów :-)

Po pierwsze marka - znam tą firmę bardzo dobrze, czegokolwiek bym nie użyła z Laboratorium Kosmetycznego Dr Irena Eris , na moją skórę działa zbawiennie. Używałam płynów micelarnych, toników, kremów i przenigdy nic mi się nie stało z cerą :-)



Po drugie zapach. I tu sama siebie zaskoczyłam. Wkładając go do koszyka nawet go nie powąchałam sugerując się tym apetycznym mango z opakowania. Byłam przekonana, że zapach będzie słodki jak ten owoc. Jakież było moje zdziwienie przy pierwszym użyciu. Coś mi nie grało, ponieważ z otwartej buteleczki unosił się zapach świeżych cytrusów a nie mango. Na szczęście zapach ten przypadł mi bardzo do gustu i stał się jednym z ulubionych :-)





Faktycznie , jeśli chodzi o nawilżenie skóry to zdał egzamin. Niestety u mnie woda bardzo przesusza skórę, staje się napięta i po kąpieli delikatnie swędzi. Po tym żelu nie mam z tym najmniejszego problemu :-) 






Oczywiście duży plus jak zawsze za zamknięcie butelki :-) Mocne, szczelne i wylewa się produktu tyle ile potrzeba. Do tego butelkę można przy końcu zawartości postawić do góry dnem i lekko trącona nie będzie nam szaleć po łazience jak po sobotniej imprezie ;-)



Jeśli chodzi o wydajność to również daję mu duży plus. Chociaż używam zamiennie kilku żeli, to ten mam już ponad dwa miesiące gdzie co poniektóre inne znikają w tydzień :-)



Mogę śmiało polecić ten produkt. Wydajny, fajnie odświeża i jest w przystępnej cenie :-)