08 listopada 2013

Mega objętoś od Garniera ? Przekonajmy się :-)



 
Robiąc jak zwykle zakupy tylko te niezbędne i tylko te z kartki - wpadła mi w ręce ta oto odżywka. A że ostatnio używam tylko maseczek BioVax , pomyślałam, że to będzie świetna odmiana dla moich włosów.

Kosztowała mnie 7,99 zł w Super Pharm - w cenie promocyjnej. Pojemność 200 ml. 



Już nie pamiętam od kiedy polubiłam się z serią Fructis od Garniera. To było bardzo, bardzo dawno temu. Urzekał mnie zawsze ten zniewalający , świeży zapach który na bardzo długo zostawał na moich włosach. W dobie tak dużej różnorodności i dostępności do kosmetyków , gdzieś po drodze zaprzestałam kupowania jej a może nawet zapomniałam o tej marce. 

Po powrocie oczywiście sprawdziłam , czy zapach nadal jest ten sam. W sklepie unikam otwierania produktów ponieważ sama osobiście nie chciałabym dostać wywąchanego czy już wypróbowanego wcześniej kosmetyku. 
Nie zawiodłam się , zapach został ten sam :-)




Wybrałam tą odżywkę spośród ich szerokiej oferty - ponieważ jak wiadomo, mamą jestem i zależy mi na czasie. Połączenie odżywki wzmacniającej + użycie na szybko suszarki jest dla mnie świetnym rozwiązaniem. Wiem, że grzeszę susząc włosy ciepłym strumieniem powietrza, jednak te wyrzuty nieco ucichły po zakupie Fructis'a.  

Czy moje włosy po użyciu tej maski zwiększają swoją objętość ?
Hmm.. No coś w tym jest, jednak nie zauważyłam aby na głowie pojawiło mi się optycznie dwa razy więcej włosów ;-) Oczywiście, są one bardziej puszystsze ale szaleństwa z tym MEGA nie ma. Być może moim błędem jest to, że nie używam jej wraz z szamponem z tej serii jednak w tej chwili mam jeszcze 1/3 buteleczkę Ziaji i szkoda byłoby napoczynać inne opakowanie.

Fajne jest też to w tej gamie produktów Garniera, że włosy po ich użyciu zawsze są miękkie i takie.. miłe :-) Jak to się dzieje ? Nie wiem. Słyszałam wiele opinii w blogosferze , że jest w nich wiele złych składników. Jednak ja chemiczką nie jestem i składy kosmetyków są dla mnie napisane po chińsku. Może to i dobrze, bo nie przeżywam tego, że używam jakiegoś zła , a skoro jest dany produkt dopuszczony do użytku to chyba tak do końca nam nie szkodzi ? 



Reasumując, dobrze że trafiła mi się ta odżywka ponieważ bardzo lubię te właśnie ze spłukiwaniem, przy których nie muszę fruwać z ręcznikiem na głowie po domu ( ubolewam przez to nad BioVax'em ). 


P.S. 
Oczywiście na mojej liście zakupów nie widniała żadna odżywka.. 
Hmm.. 
      Kiedy ja się nauczę do jasnej cholewki kupować tylko to 
co mam na kartce ? ;-)


4 komentarze:

  1. Niestety ja ni byłam zadowolona ;/
    ogólnie marka Garnier do włosów [ szampony , odzywki , maski ] nie podpasowała moim włosom :/. Włosy są ' przychlapniętę ' i następnego dnia przetłuszczonę ;/
    Ale każdy ma inne włosy i skórę :)

    Pozdrawiam ;]
    http://mamalolipoli.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie miałam jeszcze tej odżywki :)
    Ale miałam tą czerwoną z Garniera Color Resist :)
    http://czarnamyszka1994.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. też kiedyś wypróbowałam Garniera, ale jakiś wielkich efektów nie zauważyłam, więc szybko przerzuciłam się na testowanie innych marek:) tej z recenzji nie sprawdzałam, ale ta moja zapach miała faktycznie fajny.
    Kochana, z tym składem, to tak samo jak z żywnością - dopuszczone jest, ale świństw w środku co niemiara jest..

    OdpowiedzUsuń
  4. garniera też ogólnie lubię,ale już dawno nie kupowałam :P

    OdpowiedzUsuń