27 czerwca 2014

Cienie mineralne Annabelle Minerals



 Witajcie :-)

W tym poście przedstawię Wam trzy cienie mineralne  
Annabelle Minerals, jakie mogłam sama wybrać do przetestowania. Przyznaję, że nigdy nie miałam styczności z tego typu kosmetykami i doświadczenie to jest dla mnie absolutnym novum.











"W kosmetykach mineralnych Annabelle Minerals znajdziesz wyłącznie niezbędne składniki, co wyraźnie zmniejsza niebezpieczeństwo pojawienia się podrażnień skóry oraz reakcji alergicznych. Co równie ważne, kosmetyki naturalne nie zatykają porów i umożliwiają skórze swobodne oddychanie"

Więcej o produktach Annabelle Minerals możecie przeczytać na stronie http://www.annabelleminerals.pl/


Moja opinia:


Od pierwszej aplikacji wiedziałam już, że kosmetyki mineralne staną się moimi największymi sprzymierzeńcami w makijażu. Używałam ich codziennie, sumiennie badając ich właściwości oraz możliwości. 


Co zatem zaobserwowałam malując się cieniami mineralnymi

- Świetnie się rozcierają. Nawet nie trzeba specjalnego pędzelka do blendowania aby uzyskać efekt roztarcia. Po prostu idealnie współpracują ze skórą oraz pędzlem.

- Aby uzyskać mocne krycie, w moim przypadku baza czy też podkład nałożony pod cień jest zupełnie zbędny. Mocne kolory najlepiej uzyskuję poprzez nałożenie cienia na świeżo umytą skórę, nie kremowaną.

 - Jeśli chodzi o trwałość to jestem pod dużym wrażeniem, cień nałożony rano nie wymaga poprawek w ciągu dnia.

- Duży plus za to, iż nawet kiedy nabrało mi się za dużo produktu na pędzelek a ten się obsypał, pigment łatwo można usunąć bez pobrudzenia skóry pod okiem.

-  Nie zbiera się w załamaniach co niezmiernie sobie cenię. 

- Wybrane przeze mnie odcienie posiadają w sobie delikatne, świetliste drobinki, które tak naprawdę są widoczne w sztucznym oświetleniu.


Oświetlenie dzienne


Oświetlenie sztuczne.


Do przedstawienia Wam mojej opinii, mam jeszcze trzy podkłady mineralne oraz róż w odcieniu Coral. Pojawią się one zapewne już w nadchodzącym tygodniu. Jedynie zdradzę Wam, że kosmetyki Annabelle Minerals zmieniły już na dobre moje nawyki makijażowe na lepsze :-)



A Wy znacie produkty AM ? Jakie macie podejście do kosmetyków mineralnych ? 
Dajcie koniecznie znać, jestem bardzo ciekawa Waszych opinii :-)





25 czerwca 2014

Coral Beach od Diamond Cosmetics

Lakiery Shinelaq gościły u mnie na blogu już dwukrotnie, w trzech odcieniach : 

1. Kolorowe SHINELAQ firmy Diamond Cosmetics 

2. Sexy Red SHINELAQ 

 
Dziś pokażę Wam bardzo ładny koral, który utrzymuje się na moich paznokciach do trzech dni. Na zdjęciach nałożona jest jedna warstwa ponieważ świetnie kryje już za pierwszym razem. Jeśli chodzi o szybkie schnięcie ( na którym chyba najbardziej mi zależy ;-) to również jest ono bez zarzutu. 

Na pewno jest to kolorek, który świetnie pasuje do letnich stylizacji :-)

Do kupienia na www.pazurki.com.pl w cenie 7,50 zł.



23 czerwca 2014

Czy krem alantandermoline u mnie się sprawdził ?


Po krem alantandermoline sięgnęła za sprawą Zmalowanej. Bardzo go chwaliła w swoich filmikach i aż byłam ciekawa jak zadziała na mnie. Rzecz jasna, brałam pod uwagę to, iż ten sam produkt na dwóch osobach może zupełnie różnie się zachowywać. No i się zachował. Różnie :-)


Ze strony producenta wyczytałam :

Lekki krem z 5% d-pantenol

Głęboko nawilża podrażnioną skórę
Do codziennej pielęgnacji skóry podatnej na podrażnienia i przesuszenie

  • głęboko nawilża
  • przynosi ulgę i ukojenie
  • uelastycznia

alantan-dermoline-niebieski-m

Dlaczego warto stosować?

Optymalnie dobrane substancje czynne: alantoina, podwyższona dawka d-pantenolu sprawiają, że alantandermoline lekki krem z 5% d-pantenolu dogłębnie nawilża skórę podrażnioną słońcem lub wysuszoną przez codzienne zabiegi kosmetyczne, jak golenie, czy depilacja. D-pantenol łagodzi podrażnienia i daje skórze uczucie chłodu, a alantoina przyspiesza regenerację naskórka. Skóra jest nawilżona i elastyczna.

Kiedy stosować?

alantandermoline lekki krem z 5% d-pantenolu to kosmetyk do codziennej pielęgnacji skóry poddawanej czynnikom drażniącym i przez to podatnej na przesuszenie. Doskonale nadaje się jako krem po opalaniu lub po drażniących zabiegach kosmetycznych, szczególnie jeśli skóra jest lekko zaczerwieniona.

Dla kogo?

Kosmetyk polecany do codziennej pielęgnacji skóry delikatnej i wystawianej na podrażnienia. Szczególnie polecany po opalaniu, goleniu i depilacji.



Moje zdanie : 

Wszystko to co napisał producent jest jak najbardziej zgodne z rzeczywistością. Krem świetnie nawilża i pozostawia skórę elastyczną. Jednak  nie nadaje się on pod makijaż. Pozostawiał na twarzy tłusty film, ktory kompletnie nie współgrał z moim ulubionym podkładem kryjącym.

Przygoda z tym kremem co do aplikacji na twarzy jednak nie trwała zbyt długo. Może ze 3 dni. Dlaczego ? Ano dlatego, że dostałam niesamowitego wysypu stanów zapalnych. Bolących, bardzo dużych i nieestetycznych. Szkoda, ponieważ bardzo podobał mi się efekt intensywnie nawilżonej skóry po nocy.

alantandermoline za to idealnie sprawdził się przy ogolonych nogach. Ostatnio, choć użyłam nowej ale sprawdzonej golarki, wystąpiło bardzo duże podrażnienie skóry. Zrobiła się czerwona i chropowata na łydkach, wręcz niemiła w dotyku. Dzięki temu kosmetykowi poczułam natychmiastowe ukojenie, przestało od ręki piec a skóra odczuwalnie stała się przyjemna w dotyku. Będę miała go na pewno w zanadrzu przy następnej depilacji, bo naprawdę spisał się na piątkę z plusem.

Właśnie zauważyłam,że przepłaciłam za niego ;-) Co prawda dwa złote, no ale.. ;-) W Super Pharm zapłaciłam coś ok 10,50 zł a w internetowych aptekach jest już dostępny za ok 8 zł ;-)

Także potwierdza się po raz kolejny teoria, iż należy brać pod uwagę sugestie innych, jednak należy pamiętać o tym, że ten sam kosmetyk może się u nas nie sprawdzić :-)





21 czerwca 2014

Czy warto kupić pigment z essence ?


Pigment, pigment, pigment... A co to właściwie takiego ? 

Skuszona pochwałami jednej vlogerki, która bardzo lubi produkty essence - zakupiłam pigment w odcieniu numer 10 : cosnova. Nie to, żebym specjalnie po niego się wybrała, ale będąc w Naturze znajdowały się akurat w promocji i zakupiłam słoiczek za ok 5 zł. 

Nigdy nie używałam tego typu produktu więc tym bardziej byłam ciekawa sposobu aplikacji oraz efektu końcowego. Chciałam go wykorzystać do rozświetlenia wewnętrznego kącika powieki, ponieważ bardzo lubię połączenie jasnego z ciemnym. Produkt essence służy również do aplikacji w makijażu ust oraz paznokci. Przyznaję się, że tego akurat odcienia na usta nie odważyłabym się nałożyć, natomiast na paznokcie nie miałam takiej potrzeby go aplikować. Skupiłam się na oczach. 

Wracając do pytania, jest to produkt sypki przez co nakładanie go na nieprzygotowaną wcześniej powiekę nie ma szans przetrwania. Raz, że bardzo się obsypuje a dwa, że łatwo się ściera. W moim przypadku wchodziła w rachubę baza bądź świeżo nałożony podkład tak aby pigment mógł się "przykleić". 

Co do samego koloru, to jest to odcień metaliczny z przepięknymi, tęczowymi drobinkami. W słoiczku tego nie widać ale już przy aplikacji, pigment ślicznie mieni się na powiece. Szczególnie w słońcu i sztucznym oświetleniu. W cieniu pigment staje się jednolity, srebrny. Na dzień raczej go nie używam, choć zdarzyło się raz, kiedy się odważyłam. Efekt był bardzo zauważalny, a że była to sobotnia impreza u znajomych to nawet fajnie się prezentował do luźnego stroju. Myślę, że idealnie by się sprawdził na wyjście do klubu albo np. wesele. Jest to po prostu odcień, na który wszyscy zwracają uwagę ze względu na jego tęczową barwę. 

Jeśli chodzi o krycie to jest to kosmetyk pół kryjący. Świetnie natomiast współgra z Mono Eye Shadow z KOBO w kolorze Coconut ( biały, mat ). Traci wtedy tak jakby na krzykliwości a drobinki jeszcze piękniej się mienią w delikatniejszy sposób.

U mnie raczej leniuszkuje na toaletce, nie sięgam za niego za często. Niedługo mam właśnie ślub znajomej i na pewno go użyję w duecie z KOBO. Minusikiem jest okres użytkowania po otwarciu, w ciągu 6 miesięcy nie mam szans go zużyć.

Za tę cenę myślę, że warto samej się przekonać czy nam będzie odpowiadać :-)




20 czerwca 2014

Wieczorne robótki PM :-)


  * * *

Czasami przychodzą takie wieczory kiedy w domu wszystko jest wysprzątane, maluszki już śpią a ja.. No cóż, mi snu potrzeba ok 5 godzin na dobę, więc bardzo często (jak nie zazwyczaj :) siedzę do późnej nocy. Tym razem wzięło mnie na malowanie paznokci. Plan był taki, że będzie to tylko jedna warstwa Inglota a skończyło się na pięciu ( ! ) innych :-))

Nie wyszło idealnie, choć marzy mi wykonanie niektórych blogerek. Normalnie co do milimetra pięknie domalowane, nie wiem jak one to robią ale robią to dobrze :-)

 
Popatrzyłam na swój mały zbiorek i wzięło mnie na białe paznokcie. Wykorzystałam do tego celu, kupiony około rok temu Manhattan - Quick Dry. Choć pierwsza warstwa zastyga natychmiast to dwie kolejne potrzebne do uzyskania eleganckiego krycia już nie stygną tak szybko ;-) W następnej kolejce poszedł prezencik od męża - drobinkowaty czerwono czarny Life a na sam koniec mój ukochany Top : Wysuszacz i Nabłyszczacz z Sally Hansen. 


Biały lakier na paznokciach nie każdy lubi. Kiedyś spotkałam się z określeniem, że pewnie mam pomalowane paznokcie korektorem biurowym :-) Mi się podoba jednak ta moda. Paznokcie wyglądają ładnie i schludnie. 

A Wam podoba się biel na pazurkach czy raczej jej unikacie ? 






 * * * 


18 czerwca 2014

Urodzinowy prezent w postaci perfum KENZO :-)


Każda z nas ma swoje upodobania w doborze nie tylko kosmetyków, perfum czy ubrań. Nazywa się to :  rzecz gustu ;-) Dlatego w tym poście chcę Wam pokazać jakie ostatnio perfumy do mnie dotarły. Był to prezent od męża na urodziny, które obchodzę w Dzień.. Mamy :-)) Więc świętowanie było podwójne. Możecie zerknąć na mojego Instagrama, tam jest parę zdjęć z tych okazji :-) 

Wracając do samych perfum, to nazywają się Flower In The Air marki KENZO





Flower In The Air marki Kenzo to kwiatowe perfumy dla kobiet. Są to nowe perfumy, Flower In The Air został wydany w 2013 roku. Twórcą kompozycji zapachowej jest Alberto Morillas.  

Nutami głowy są : malina i różowy pieprz; 
Nutami serca są : róża, magnolia i gardenia; 
Nutą bazy jest białe piżmo. 

Co do samej ceny, to obiecałam mężowi, że nie sprawdzę ale kiedy siedziałam raz w poczekalni do lekarza, kupiłam sobie do przekartkowania Claudię a tam aż biło po oczach zdjęcie tych perfum oczywiście z ceną :-))) Pokazałam to zdjęcie mężowi ponieważ za 30 ml było napisane, że kosztują coś ponad 250 zł a ja dostałam 50. Więc moja ciekawość była bardzo duża co do ceny. Odpowiedział mi tylko uśmiechem i tyle wiem ile zapłacił :-)) Ale oczywiście od czego jest google ;-) Ja się nie odważę bo obiecałam ale Wy możecie to sprawdzić :-))

Jeśli chodzi o zapach, to jest on niesamowicie trwały. Nawet po kilku dniach, kiedy wrzucam pranie do pralki, ubrania nadal ślicznie pachną. Oczywiście musimy pamiętać o tym, że perfumy mają to do siebie, iż na jednej osobie potrafią się utrzymywać bardzo długo zaś na innej ulatniają się nawet po godzinie. W mojej ocenie zdecydowanie wyczuwalna jest nuta malinowo - różana. Są to perfumy, które świetnie się sprawdzają w ciepłe dni :-) Sprawia mi naprawdę wielką przyjemność perfumowanie się nimi i nie tylko dlatego, że są od mojego.. Lubego ;-)

Buteleczkę same oceńcie, mi się bardzo podoba jej prostota no i ten mak.. Uwielbiam maki ! :-))




12 czerwca 2014

Moja opinia na temat Serum do pielęgnacji paznokci i skórek BIOGENA


 * * *

Dziś przybywam do Was z moją opinią Wzmacniającego serum do pielęgnacji paznokci i skórek, firmy BIOGENA Pharma. A, że trzy tygodnie temu przeszłam operację chirurgiczną łącznie z narkozą, widomym było, że stan mojej cery, włosów czy paznokci ulegnie znacznemu pogorszeniu. Po prostu nie spodziewałam się spektakularnych efektów. 

Zgodnie z zaleceniem producenta, stosowałam go przez tydzień, dwa razy
dziennie. Produkt ma niesamowicie przyjemny zapach, słodkich migdałów. Sama aplikacja jest bardzo prosta, ponieważ preparat nanosimy silikonowym pędzelkiem. Ja z racji tego, iż w ciągu dnia nie miałam za zbytnio czasu aby oczekiwać na jego wchłonięcie, zazwyczaj wmasowywałam kosmetyk w płytkę paznokcia. Dopiero przy wieczornym nakładaniu, mogłam sobie pozwolić na spokojne wchłonięcie się preparatu. Muszę go pochwalić za to, że pięknie nawilża skórki. Pod tym względem kosmetyk zdał egzamin celująco.

Efekty stosowania tego serum, w moim przypadku było dość przewidywalne. Moje paznokcie faktycznie rosły jak na drożdżach, co było ogromnie cieszące, jednak paznokcie były nadal osłabione. Nie łamały się, ale rozdwajała mi się płytka na tyle dokuczliwie, iż musiałam je przycinać na bardzo krótko.

Za jakiś czas na pewno znowu sięgnę po ten kosmetyk, kiedy troszkę odetchnę od wakacji na koszt NFZ'tu ;-)


Jeśli jesteście zainteresowane tym produktem, zapraszam Was na stronę producenta, gdzie znajdziecie specjalistyczne informacje na jego temat : KLIK Serum jest w bardzo przystępnej cenie 16,99 zł, można go kupić np. w aptekach internetowych.  

 



* * *





Recenzja balsamu do ust BIOGENA Pfarma , znajduje się tutaj : KLIK








08 czerwca 2014

Sexy Pulp czyli tusz do rzęs Yves Rocher


 * * * 

Jeśli jeszcze nie miałyście okazji zapoznać się z marką Yves Rocher to serdecznie Wam ją polecam. Jest mi ona znana od bardzo wielu lat, kupuję kosmetyki nie tylko stacjonarnie ale przede wszystkim wysyłkowo. Jest to jedyna firma, która zawsze w podziękowaniu za złożone zamówienie dodaje od siebie gratisowo upominek. Czasem jest to biżuteria, torba, perfumy czy dodatkowy kosmetyk. Jest to niezwykle miły gest, bo której z nas nie robi się cieplej jak otwiera przesyłkę i znajduje dodatkowe cudo :-)

W miesiącu czerwcu, marka Yves Rocher zorganizowała bardzo fajną akcję pod nazwą " Poznajmy Się ". Polega ona mniej więcej na tym, iż nowe klientki otrzymują w prezencie tusz do rzęs Sexy Pulp. W regularnej cenie kosztuje on 57 zł, zaś w tej chwili, w promocji można go nabyć za 39,90 zł. 

Mi ten tusz jest bardzo dobrze znany, ponieważ ze dwa lata temu otrzymałam go właśnie w prezencie za złożone zamówienie zaś zupełnie niedawno kupiłam go w ofercie wysyłkowej. Ten, który zaś widzicie trafił do mnie w ramach współpracy z marką YR.



Opis produktu ze strony Yves Rocher :

Efekt dla urody:
Ekstremalnie pogrubione rzęsy.
Uwodzicielskie spojrzenie.
Działanie
 
Zalety produktu:
Gruba, gęsta szczoteczka aby równomiernie pogrubić każdą rzęsę.
Trwałość 12 godzin.
Składniki
 
Składnik aktywny:
Wosk carnauba: ma właściwości otulające każdą rzęsę.
Więcej o składniku aktywnym:
Wosk carnauba jest naturalnym woskiem roślinnym pozyskiwanym z liści kopernicji, palmy rosnącej w Brazylii.
Składniki pochodzenia roślinnego: wosk carnauba, guma z akacji, woda z bławatka, wosk ryżowy.
 
Sposób użycia / Stosowanie:
Nakładaj tusz od nasady rzęs aż po same końce, wykonując przy tym delikatny ruch „zygzag”, aby dokładnie pokryć i rozdzielić rzęsy.
Dla uzyskania jeszcze mocniejszego efektu powtórz czynność.

Aby zachować dobrą jakość produktu, pamiętaj o zakręcaniu flakonu.
Rodzaj opakowania i wielkość
9 ml
 
Dostępny w sklepie online : tutaj 
 
 

Moim zdaniem : 

Po pierwsze chciałam Was zapewnić, iż kosmetyki, które otrzymujecie nigdy nie są otwierane przez inne klientki tak jak to się dzieje w drogeriach. Są zazwyczaj fabrycznie zafoliowane, gdzie aby się dostać do kosmetyku należy zdjąć foliowe zabezpieczenie. Jest to dla mnie mega atut, bo wiem, że jeśli jest informacja o tym by używać kosmetyku np. przez 12 miesięcy od momentu otwarcia, to nie kupuję zwietrzałego produktu jak z ogólnodostępnych marketów. To co się działo na ostatnich promocjach w drogeriach, utwierdziło mnie jeszcze bardziej w przekonaniu aby trzymać się jak najdalej od tego typu akcji.
 
Jeśli chodzi o sam tusz, to niewątpliwym atutem jest to, iż idealnie pokrywa rzęsy czarnym tuszem już przy pierwszej aplikacji. Na pewno ich nie skleja a wręcz przeciwnie, ładnie je rozdziela. Jedynym problemem do osób lubiących malutkie szczoteczki może okazać się jej wielkość. Jest ona większych rozmiarów. Fajne jest również to, że maskara nie odbija się na pod łukiem brwiowym ani się nie rozmazuje. O ile tusze innych firm potrafią powodować u mnie łzawienie tak w tym przypadku czuję się bezpieczna, ponieważ nic takiego nigdy nie wystąpiło. Zgodnie z zapewnieniem producenta, faktycznie nadaje rzęsom spektakularnego wyglądu, co osobiście bardzo lubię :-)
 
Zapraszam na Instagram, gdzie możecie zobaczyć efekt jaki ja osiągnęłam pracując na tym tuszu : klik 
 
 
  * * *

07 czerwca 2014

Jak Ampułki Seboradin przyszły mi z pomocą na wypadnie włosów.


  * * * 

Jest wiele objawów wypadania włosów. Ja niestety nie obyłam się również bez tego problemu po ciążach, ubytki były widoczne szczególnie wokół twarzy. Okres jesienno zimowy również zrobił swoje, tak je osłabił, że stały się kruche, łamliwe i zaczęły masowo wypadać. Swoją drogą, aż dziwne, że wciąż miałam wrażenie, iż jest ich tyle samo. Jedynie podczas mycia włosów widziałam jaką ilość straciłam. Jestem świadoma, iż każdemu człowiekowi włosy w związku z naturalnymi procesami wypadają, jednak kiedy widzi się wannę całą we włosach zaczyna się wątpić, czy z moją czupryną jest wszystko w porządku. 

Przesyłka od marki Seboradin z Ampułkami Forte dotarła do mnie dokładnie 23 kwietnia. Tego samego dnia zaczęłam testowanie produktu. W opakowaniu znajduje się 14 sztuk fiolek co oznaczało stosowanie produktu przez dwa tygodnie. U mnie przesiew włosów był duży na zakolach, stąd skupiłam się w większym stopniu na masowaniu skóry głowy właśnie w tym miejscu. Oczywiście produktu w opakowaniu jest na tyle by nasmarować całą powierzchnię skóry głowy tym bardziej, iż jest konsystencji płynnej.Testowanie zakończyłam 06.05.2014, a efekty kuracji zaczęły być widoczne pod koniec maja.






Po więcej informacji na temat tej kuracji ale również innych produktów marki Seboradin, odsyłam Was na stronę producenta, gdzie dowiecie się jak zadbać o włosy z kosmetykami tej marki : tutaj




Zdjęcie na którym widzicie odrost włosków jest z wczoraj. Są już spore i zdecydowanie potrzebują już koloryzacji. Jednak dam im jeszcze troszkę odpocząć aby w pełni miały szansę odrosnąć. Zauważyłam również, że w kilku innych miejscach, choć mam włosy do ramion, sterczy mi po kilka niesfornych włosków ( długości podobnej ze zdjęcia ). Fajne jest to, że normalnie czuć w dotyku odbudowane i mocne włosy.




Produkt dostępny w Aptekach Super Pharm oraz na tronie internetowej http://www.seboradin.pl/ w cenie ok 32 złotych. 


* * *

04 czerwca 2014

Świetny podkład który wyląduje w koszu. SKIN BALANCE firmy Pierre Rene.


Dziś przedstawię Wam bardzo fajny podkład, który raczej pójdzie do kosza ;-) 
Skąd ta przeciwstawność wynikła opowiem Wam poniżej ;-)


Wodoodporny podkład kryjący.
Maskuje wszelkie niedoskonałości cery.
Perfekcyjnie dopasowuje się do struktury skóry przywracając jej blask i elastyczność.
Unikalna formuła kosmetyku dobrze się wchłania i utrzymuje do 12H.
Po aplikacji skóra staje się promienna i wygląda na młodszą.
Luksusowa formuła zawiera kompleks napinający skórę, ekstrakty roślinne i witaminę E.
Pojemność: 30ml
Termin przydatności po otwarciu: 12 miesięcy
Cena ok 24 zł

I to wszystko powyżej, co podaje producent to święta prawda.No może za wyjątkiem jednego punktu.  Podkład bardzo dobrze kryje niedoskonałości. Nie napina skóry i nie tworzy efektu maski. Jedynym kłamstewkiem producenta jest informacja o utrzymywaniu się kosmetyku na twarzy. W moim przypadku wynosi ona.. znacznie dłuższy czas ;-) Od samiuteńkiego rana po późne godziny nocne, podkład prezentuje się bez zarzutu. Rzadko mi się zdarza by produkt przez tyle godzin wytrwał. Fajna jest aplikacja, produkt super się nakłada i można nim ładnie budować krycie. W moim przypadku korektor poszedł w odstawkę ponieważ świetnie sobie radził z ukryciem krostek. 



Zatem dlaczego idzie do kosza ? 




Niestety nie wstrzeliłam się z kolorem. Moja rada jest taka, że jak idziemy do sklepu z zamiarem kupna podkładu, nie malujmy się po to, by móc sprawdzić bezpośrednio odcień na twarzy. Ja wpadłam mimo chodem do Natury ( akurat były promocje ), pomiziałam testerem szyję i dłoń - wydawało mi się, że jest ok. Po powrocie do domu, następnego dnia chciałam go wypróbować i w świetle dziennym okazał się masakrycznie za jasny. Uważam, że w galeriach, gdzie nie ma światła dziennego jesteśmy skazane na jeszcze większą porażkę w doborze odpowiedniego koloru. Wiadomo, lato za pasem a ja nawet jak nie chcę się opalić to i tak nabieram ciemnej opalenizny. Często się mnie nawet pytają czy z ciepłych krajów co dopiero wróciłam :-) Dlatego też nie wchodzi nawet w rachubę używanie go pod oczy. Na instagramie, jedna z koleżanek zaproponowała mi zmieszanie go z innym podkładem, jednak raz już połączyłam dwa różne produkty i skończyło się to u mnie katastrofą. A że produkt ma 12 miesięcy by go zużyć to nie zdążę, zaczynam blednąć po lecie koło stycznia :-)   

Zapłaciłam za niego coś koło 17 zł więc płakać bardzo nie będę ;-) 
Poczekam na następne promocje i kupię ciemniejszy :-)