02 sierpnia 2014

Moje odchudzanie - wprowadzenie


 Post ten powstał a może nawet seria z tej tematyki, po przemyśleniach nad swoim życiem. Oprócz tego, iż jest to blog prowadzony z zamiłowania do kosmetyków postanowiłam Wam przedstawić troszkę więcej swojej rzeczywistości. Nie jestem idealna, jestem jak każda z Was. Swoje niezadowolenie z wagi przykrywam uśmiechem, bo jest mi po prostu łatwiej przejść trudną drogę odchudzania. Może któraś z Was jest w takiej sytuacji jak ja i uda nam się razem to przejść.. Zapraszam!



Moje problemy z utrzymaniem rozmiaru 38 zaczęły się w momencie zajścia w pierwszą ciążę, czyli na wiosnę 2011roku. Miałam wtedy 29 lat. Podczas tych wspaniałych dziewięciu miesięcy przytyłam ponad 25 kg, co było dla mnie niezrozumiałe ze względu na to, iż stwierdzono u mnie cukrzycę ciążową. Zatem dbałam bardzo o swoją dietę, pilnowałam tabelek a waga mimo to szalała coraz bardziej w górę. W ciąży tak duża waga mi nie przeszkadzała, kryzys nadszedł zaraz po urodzeniu dziecka. Nie mogłam patrzeć na swoje pucki, w ciuchy to się mieściłam ale nadal ciążowe. Było mi bardzo źle, choć jako świeżo upieczona mama starałam się tym zbytnio nie przejmować. Od zawsze dbałam o swój wygląd. I nie dla kogoś, ale dla samej siebie. Lubiłam ćwiczyć, biegać po prostu spędzać aktywnie czas. Oczywiście przekładało się to na moje kilogramy - było ich wtedy tyle ile powinno. Czyli 58! Zatem cierpliwie odczekałam okres karmienia dzieciątka i ruszyłam uradowana na siłownię już w lipcu 2012r. Swoje treningi opierałam głównie na bieganiu, dzięki któremu w 3 miesiące schudłam 13 kg! Wiecie, nie to bym się zbytnio starała , te nadmiarowe torby cukry po prostu same spadały. Przyznaję się bez bicia, nie prowadziłam żadnej diety. Jadłam to samo co wcześniej, tylko ograniczyłam się do lekkiej kolacji. Ze słodyczy jakoś nie potrafiłam również zrezygnować, chyba dlatego, iż w czasie ciąży miałam ich ewidentny zakaz. I tak na jesieni 2012r. zapragnęliśmy drugiego dzidziusia. Zrezygnowałam przez to z ćwiczeń i już w lutym 2013r. cieszyłam się dwoma kreseczkami :-) A, że historia się lubi powtarzać to co się stało ? Wpakowała mi się z powrotem cukrzyca ciążowych. O pozytywna matko! Teraz to dopiero zaczęłam puchnąć! Zaczęłam się normalnie bać wchodzić na wagę. Tu się człowiek cieszy z takiego pięknego daru a z drugiej strony łapie za głowę na jakiej wadze się zatrzyma.. I znowu cierpliwie odczekałam karmienie, potem przeszłam operację przepukliny pępkowej i miesiąc rekonwalescencji i oto znowu, 18 czerwca rozpoczęłam swoją przygodę z zrzucaniem wagi.

Jednak tym razem okazało się, że nie będzie to prosta sprawa jak za pierwszym razem. Jest bardzo ciężko, walczę o każde pół kilograma. Mam 33 lata, dwie ciąże za sobą, które zakończyły się cc i już widzę, że mój organizm bardzo zwolnił. 

Zatem jak do tego podeszłam ?

  • Siłownię odwiedzam co drugi dzień, gdzie :
  1.  ćwiczę na rowerku Body Space - 30 minut w podciśnieniu
  2.  przebiegam na bieżni ok 15 minut
  3.  wykonuję ok 100 brzuszków, przy obciążeniu 10 kg
  4.  wzmacniam ręce ok 30 uniesień, przy obciążeniu 14kg

  • Jestem pod opieką lekarską, gdzie Pani Doktor wdrożyła mi :
  1. Dietę 1000 kalorii na dzień. 
  2. Mam do wykonanie badanie TSH na tarczycę 
  3. Mam wykonać EKG na serce. 

  • Przyjmuję suplement diety Therm Line forte, wskazany przy wysiłku fizycznym.


Póki co mogę pochwalić się, że w ciągu półtora miesiąca zrzuciłam 4 kg, jednak stoi za tym niesamowicie ciężka praca oraz ogromne samozaparcie. Zdecydowanie wylewam więcej potu niż za pierwszym razem. Ale powtarzam sobie, jeśli teraz nie schudnę po ciąży to kiedy ?

Wiem, że należy się ważyć najlepiej raz w tygodniu, jednak "głodna" nie tylko przez dietę ale również przez osiągnięcie zamierzonych celów - przedstawiam Wam moje zmagania :

17.06.2014 : START 
25.06.2014 -2kg
23.07.2014 -2,20 kg
24.07.2014 -2,90 kg
28.07.2014 -3,20 kg
30.07.2014 -3,90 kg

W następnych postach napiszę więcej o ćwiczeniach, dalszych wynikach w rzucaniu kg czy mojej motywacji. 

Dajcie znać czy w ogóle chciałybyście potowarzyszyć mi w czasie odchudzania i czy któraś z Was również zmaga się z tym problemem ? A tak w ogóle, akceptujecie swoją wagę czy chętnie byście pozbyły się paru kilogramów ? Odezwijcie się, będzie mi raźniej!

Trzymajcie kciuki !
P.M. :-))




19 komentarzy:

  1. 1000 kcal?To nie za mało? W każdym bądź razie- powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie dziękuję ;-) Pani Doktor powiedziała, że dieta 1000 kalorii jest to dieta, która dostarcza organizmowi wszystkich niezbędnych składników bez głodzenia się. I faktycznie tak jest :-)

      Usuń
  2. jeśli chcesz, skrobnij maila iaera@poczta.fm, będziemy się motywować i raportować co tydzień. Pozdrawiam, Asia http://uolinki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. kochana ale mi dałaś teraz motywację, Ty po dwóch ciążach, ja po jednej i ok 15kg ciągle za dużo choć tak naprawdę to chyba bym więcej chciała zrzucić, nawet ze 20. Ale ciągle coś i tak odwlekam to odchudzanie, albo znowu przerywam, bo ktoś ma urodziny to się troszkę zje a to znowu jakiś wypad. Nie mam samozaparcia :( ja mam 32 lata, ale też chyba w końcu czas i na mnie. Dziękuję za tego posta :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana, Pani Doktor zaleciła mi w razie właśnie pysznych uroczystości abym następnego dnia zminimalizowała swoją dietę tak, aby za dwa dni wyszło 2000 kcal :-) Więc działaj dalej :-))

      Usuń
  4. U mnie na blogu opisalam, jak w cztery miesiące schudłam 10 kg. Trzymam wagę!!! :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ciąża, cukrzyca, to rzeczywiście spowalnia metabolizm. Widzę jednak, że poważnie podchodzisz do kwestii swojego zdrowia. Powodzenia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie dziękuję ;-) Tak, zależy mi bardzo wrócić do formy choćby ze względu na zdrowie :-)

      Usuń
  6. Ja na razie jestem w fazie przyzwyczajania organizmu. Mam szalenie dziwną dietę (wpieprzam dosłownie buły) Ale i tak wiem, że nawet do 40tego rozmiaru nie zejdę i lekarka powiedziała to wprost. Ba. Jak do 46 zejdę to będzie C-U-D!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A1 bo zapomniałam - powodzenia!

      Usuń
    2. Dziękuję :-) Kochana, wiara czyni cuda! Ja wierzę w to, że schudnę i dążę do tego całymi siłami :-)) Nie poddawaj się, do boju Kochana ! :-))

      Usuń
    3. Jakoś motywacji mi brak, byłam, jestem i będę grubasem.
      Ale poniekąd nie miałam wyboru...

      Usuń
    4. A ja powiedziałam sobie NIE i dalej walczę :-)

      Usuń
  7. Zazdroszczę samozaparcia bo mi go czasem niestety brakuje :( Ale też gratuluję, że Ci się udaje. Każdy cm mniej, każdy kg mniej to już jest duży sukces :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Coś się nie chciał mój komentarz załadować... :( Więc napiszę raz jeszcze: jestem pod wrażeniem pozytywności, która z Ciebie bije i z tego bloga. Aż chce się tu zaglądać częściej! Trzymam kciuki i życzę wszystkiego dobrego.
    Sky Meditation Pole Dance :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Podziwiam Cie że nie podjadasz przy tak niskokalorycznej diecie, pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń