31 grudnia 2014

Virtualisse Curly czyli tusz Butterfly Collection


Ostatnio często wpadają do mnie różne tusze do rzęs. Jedne droższe, inne tańsze, ale czy gorsze ? Niekoniecznie. Virtualisse Curly Butterfly Collection to tusz, który zaskoczył mnie bardzo pozytywnie choćby z tego względu, że po podkręceniu rzęs zalotką bardzo ich nie wyprostował. Został zachowany ładny kształt wachlarza i zalotnego spojrzenia. Delikatnie posklejał rzęsy, jednak bezproblemowo można je rozczesać grzebykiem bądź po prostu oczyszczoną szczoteczką z poprzedniego tuszu. Aby uzyskać zadowalające mnie pogrubienie muszę nakładać go czterokrotnie. Ładnie trzyma
się w ciągu dnia, jednak potrafi się odbić na skórze. Jak za cenę ok 10 zł jest wart uwagi i sprawdzenia.

Dostępny np. w sklepach internetowych.


13 komentarzy:

  1. To tusz nie dla mnie. Szczoteczka kompletnie by mi nie pasowała plus muszę mieć oddzieloną każdą rzęsę :D.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również lubię je mieć idealnie rozczesane.

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Dla mnie to bez znaczenia jaka jest szczotka :-)

      Usuń
  3. nie miałam go, szkoda, że odbija się na skórze, ale rzęsy wyglądają pięknie!

    OdpowiedzUsuń
  4. Rzęsy ślicznie po nim wyglądają. ;)
    Pozdrawiam. :**

    OdpowiedzUsuń
  5. Całkiem fajny efekt mnie się podoba :) Ja kupilam ulubioną Lovely i trafil mi się wyschnięty egzemplarz niestety .. A ostatnio był genialny

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może wcześniej był macany przez inne klientki drogerii :-) Nie cierpię tego :-)

      Usuń
  6. Kochana,jak zwykle przepiękny kolorek ;) co do tuszu, ja zdecydowanie wolę mieć rozdzieloną każdą rzęse ;) poza tym wolę szczoteczki sylikonowe

    OdpowiedzUsuń
  7. Dla mnie trochę za dużo jest tego tuszu - lubię takie naturalne podkreślenie rzęs :) Moje są takie miękkie, dość długie i cieższe tusze robią z nich jakieś dredy... Ale Twoje oczko wygląda pięknie - i ta kreseczka! Jeju, jaka cienka, perfekcyjna :)
    pozdrawiam, A

    OdpowiedzUsuń