23 czerwca 2015

Bo latem powinno świecić tylko słońce ! Czyli jak utrzymać efekt MATOWEJ skóry w ciepły dzień

Jeszcze rok temu zachodziłam w głowę, jak to robią inne dziewczyny, że nawet w słoneczne dni mają nieskazitelne, matowe buzie. Mi nigdy to się nie udawało.. Aż do teraz! Odkąd nadeszła wiosna troszkę przetestowałam w tym kierunku kosmetyków i na chwilę obecną mogę się Wam pochwalić, iż osiągnęłam zamierzony cel. Już nie martwię się ciepłymi dniami, bo nie świecę się od nadmiaru sebum. Mam jednego asa w rękawie, dzięki któremu wiem, że bez niego by mi się to nie udało.. Jednak o nim później!  Teraz, zabieram Was do pewnego schematu, który towarzyszy mi każdego dnia, gdy chcę mieć ładną, naprawdę zmatowioną skórę i nienaganny makijaż. 


KROK 1 : PORANNA PIELĘGNACJA
Każdy dzień zaczynam oczywiście od oczyszczenia skóry po nocy. Do tego celu od dłuższego czasu towarzyszą mi dwa produkty : Żel micelarny do mycia twarzy marki Delia Cosmetics oraz Płyn micelarny do demakijażu twarzy i oczu Lirene. Wpierw myję buzię letnią wodą z Żelem micelarnym, który delikatnie się pieni i pachnie bardzo świeżo, co działa na mnie bardzo pobudzająco. Jest to produkt hipoalergiczny , który świetnie sobie radzi z oczyszczaniem skóry. Nie obciąża jej, a po zmyciu go skóra nie jest lepka, jak również nie występuje nieprzyjemny efekt ściągnięcia skóry. Bardzo się polubiliśmy i na pewno zaopatrzę się w niego ponownie. Koszt jest przyjemny, bo za 200 ml produktu zapłacimy tylko 9,80 zł , gdzie przy moim zużyciu połowy butelki na miesiąc oznacza koszt 4,90 zł. Dostępny jest w drogeriach oraz możecie go kupić online np. tutaj : KLIK Drugim w kolejności produktem po który chętnie sięgam jest mój ulubieniec od kilku lat - płyn micelarny Lirene. Przypadł mi do gustu przede wszystkim za zapach, który kojarzy mi się bardzo z wiosną - bardzo zbliżony do zapachu wiśni i czereśni z dodatkiem zielonego ogórka. Co mi się w nim podoba to to, że się nie pieni. Kupiłam ostatnio z innej firmy o takich właściwościach i raczej miłości z tego nie będzie.. Produkt Lirene jest dostępny w drogeriach, ja przeważnie kupuję go w promocji za około 10 zł. 



KROK 2 : PRZYGOTOWANIE DO MAKIJAŻU
Produkt i-d-e-a-l-n-y ! Nakładam go zamiast kremu. To dzięki niemu moje sebum jest w 100% ujarzmione. Działa perfekcyjnie i jest to moja mega wielka miłość. Ale więcej o tym produkcie napiszę Wam już niebawem - ostrzegam, że będzie to post pełen achów i ochów ! A tymczasem zapraszam Was do poczytania o tym cudzie : KLIK


KROK 3 : PODKŁAD
Kosmetyki mineralne to z pewnością produkty, które świetnie współpracują w walce o zdrową i zadbaną skórę. Nie powodują zapychania czy innych nieestetycznych problemów. Ja bardzo chętnie sięgam po wersje kryjące, ale np. na większe wyjście, gdzie wiem, że będą robione zdjęcia wybieram wersję matującą. Dzięki temu nie odbija się na skórze światło a podkład wygląda świeżo i naturalnie. Ja wszystkie kosmetyki AM posiadam ze strony : KLIK

   
KROK 4 : WYKOŃCZENIE MAKIJAŻU 
Istnym majstersztykiem okazał się dla mnie Puder matujący Leopard marki Etre Belle. Przepięknie nie tylko matowi skórę, ale również nadaje jej satynowe wykończenie. Absolutnie nie podkreśla suchych skórek i bardzo ładnie, równomiernie pokrywa wszelkie nierówności. Nawet kiedy nie uda mi się korektorem zakryć krostki, ten puder bardzo dobrze sobie z tym poradzi ujednolicając koloryt skóry. Nie jest to puder transparentny, a raczej lekko brązujący. Występuje w dwóch odcieniach, ja jestem w posiadaniu 01 (naturalny). Niewątpliwie jego ogromnym atutem jest również opakowanie. Elegancka, zamykana kasetka z dużym lusterkiem wewnątrz robi wrażenie na nie jednej mojej koleżance. Myślę, że fajnie sprawdzi się również u osób nie posiadających zmian skórnych jako np. podkład. Jest niesamowicie drobno zmielony, dzięki czemu daje na skórze bardzo piękny, zdrowy a przede wszystkim matowy look. Jeśli chciałybyście zerknąć również na numer 02 - zapraszam tutaj : KLIK 


MATOWIENIE TRANSPARENTNE
Fajnym, transparentnym produktem do zmatowienia skóry jest również Matt Fixing Powder. Jak widać po opakowaniu, troszkę go wymęczyłam, jednak nie należy oceniać książki po okładce. Opakowanie jest co prawda lichutkie, jednak sam w sobie produkt świetnie się broni. Używam go zazwyczaj w dni, kiedy wykonuję lekki makijaż, nigdzie nie wybieram się na większe wyjście. Nie ma on tak długiej trwałości jak powyższy Leopard, jednak zmatowienie skóry jest widoczne do kilku godzin. Oczywiście wszystko też zależy co nałoży się pod niego i jak intensywnie spędzam dzień. Jak za cenę 11,99zł jest wart uwagi - dostępny jedynie w Drogeriach Natura.


KROK 5 : RÓŻ DO POLICZKÓW
Ostatnio marka KOBO wypuściła trzy odcienie matowych róży. Jeśli nie lubicie błysku na policzku i szukacie dobrego jakościowo tego typu produktu - to z pewnością Matte Blusher spełni Wasze oczekiwania. Faktycznie nie zostawia smug i bardzo ładnie się rozciera. Jestem generalnie na tak - wszystkie odcienie znajdziecie tutaj : KLIK Cena to 14,99 zł.


KROK 6 : BIBUŁKI MATUJĄCE
To jest absolutnie mój must have w okresie wiosenno-letnim. Zdarza się tak, że wcześniej dobrze nie przygotuję skóry a np. muszę gdzieś szybko dojść, albo spieszę się do lekarza i pach! Wchodzę w drzwi i co ? Cała się świecę.. Szybko sięgam do torebki wyjmuję dwie bibułki i po sprawie. Odradzam używania np. ręcznika papierowego czy zwykłej chusteczki do ściągania sebum, gdyż one po prostu ścierają makijaż. Te bibułki, które obecnie ja posiadam są świetne i szczerze je polecam. Kosztowały około 10 zł za 50 sztuk w HEBE. 




ZAPRASZAM również na mój :


https://instagram.com/pozytywna_mama/https://www.facebook.com/PozytywnaMama



20 komentarzy:

  1. Bardzo ciekawe propozycje, te chusteczki mnie zaintrygowały :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jestem ciekawa produktu z kroku 2 ;) mam podkład AM, jest świetny! Innych produktów nie miałam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że na dniach pojawi się jego recenzja :o)

      Usuń
  3. Już używam tych bibułek i jestem z nich zadowolona. Zakupione po 12 zł w Rossmanie. Są to moje pierwsze bibułki i myśle, że zostaną ze mna na dłużej. Płynu micelarnego również używam z Lirene :)

    OdpowiedzUsuń
  4. same dobroci ! ;) ja muszę sobie kiedyś kupić takie bibułki ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W okresie letnim świetnie się sprawdzają :o)

      Usuń
  5. Może to dziwne co powiem, ale żeby wydzielalo sie mniej sebum to nawilzam twarz bardziej niż tego wymaga, w ten sposób buzia nie musi wydzielac sebum :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja te tak myślałam, używałam od dłuższego czasu kremu z Pharmaceris właśnie nawilżającego i niestety u mnie Twój schemat się nie sprawdzał :o)

      Usuń
  6. Z torbami pójdę jak będę wchodziła na Twojego bloga ;) W każdym poście coś fajnego dla siebie znajduję :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hihihihi :o)) Mam nadzieję, że proponowane przeze mnie kosmetyki sprawdzają się również u Ciebie :o)

      Usuń
  7. no jakoś żadnego kosmetyku nie stosowałam, ale widzę, że już jest coś co mnie zaciekawi :P

    OdpowiedzUsuń
  8. Odpowiedzi
    1. Wspaniały jest! W ogóle kosmetyki EB są genialne ❤ Nie spodziewałam się aż tak świetnej jakości :o)

      Usuń
  9. Ja rok temu miałam problem ze świecącym się czołem i nosem, ale udało mi się go okiełznać :) Myślę, że to dzięki odpowiedniej pielęgnacji :)

    OdpowiedzUsuń