10 czerwca 2015

Dlaczego boję się słońca i chętnie sięgam po produkty samoopalające ☀

Słowem wyjaśnienia na pytanie : Dlaczego boję się słońca ?
Otóż będąc nastolatką nigdy nie słyszałam o ochronie przeciwsłonecznej, kremach czy filtrach. Wtedy było to normalne, że każdy się opala na raka, a im była mocniejsza opalenizna tym wszyscy wkoło się tym zachwycali. Korzystałam również z solarium. Może nie przesadzałam z tym, jednak był okres w moim życiu, kiedy lubiłam tam zaglądać częściej. Wtedy nie było głośno o tym, jaki może mieć wpływ nadmierne opalanie. Nikt wtedy nie słyszał o badaniach, o konsekwencjach. Dziś mam 34 lata i pojawiają się pierwsze konsekwencje młodzieńczej raz, że głupoty a
dwa braku wiedzy. Mowa tu o pieprzykach, ale dziś nie o tym. Dlatego też, będąc już bardziej świadoma zagrożeń, chętniej sięgam po produkty samoopalające, dzięki którym bezpiecznie mogę nadać swojej skórze w kilka chwil piękny, upragniony brąz. W mojej przygodzie z samoopalaczami poznałam wiele produktów. Czasem lepszych czasem gorszych. Generalnym problemem było oczywiście pojawianie się zacieków, plam, przebarwień. No wiadomo, nikt nie chce być powodem do uśmieszków, stąd do każdego nowego produktu podchodzę ostrożnie. Nakładam go etapami, nie nalewam na siebie zaraz pół opakowania. Z tego co zauważyłam, na polski rynek hucznie weszła nowa marka kosmetyków do samoopalania Vita Liberata przez co i ja postanowiłam się przekonać na własnej skórze o tych wszystkich pozytywnych opiniach. Tym bardziej, że składy tych produktów pozbawione są parabenów, alkoholu czy perfum, a trzon stanowią składniki pochodzenia organicznego, co zachęca do stosowania. 

Wpierw postanowiłam sprawdzić, jak sprawdzi się u mnie Zestaw Perfekcyjna Opalenizna, składający się z Lotionu oraz specjalnej Rękawicy do jego aplikacji. Producent zapewnia nas, że po zastosowaniu tego produktu opalenizna utrzymać się może nam do około 3 tygodni, naturalnie przy tym bladnąc. Ponieważ chciałam uzyskać ładny efekt, opalanie rozłożyłam na dwa etapy. W pierwszym aplikowałam (okrężnymi ruchami zgodnie z zaleceniami producenta) minimalną ilość produktu, uzyskując szczerze mówiąc śliczną, naturalną opaleniznę na całym ciele oraz twarzy. Człowiek jak jest opalony faktycznie jakoś czuje się ładniej, a skóra wygląda na bardziej zdrowszą. Samo nakładanie lotionu jest bardzo przyjemne i  kosmetyk idealnie współgra ze skórą, nie tworząc żadnych plam. To jest naprawdę bardzo duży plus. Od razu nałożyłam po tym zabiegu ubranie, które absolutnie się nie pobrudziło, gdyż produkt wchłania się natychmiast w skórę. Bielenie nastąpiło spokojnie i powoli. Ten sam zabieg powtórzyłam po tygodniu, choć wydaje mi się, że spokojnie mogłabym z tym jeszcze poczekać. Co zauważyłam, to podczas aplikacji lotion jest bezwonny, jednak do około 24 godzin czułam od siebie zapach typowego samoopalacza. Zatem polecam go aplikować wcześniej niż tuż przed samą imprezą . Jest to produkt z górnej pół cenowej, bo w drogerii Sephora trzeba zapłacić za niego ok 160 zł plus ok 30 zł za rękawicę. Zdaję sobie z tego sprawę, że jest to cena wysoka, jednak za dobry skład w tych czasach trzeba płacić wysoką cenę. Jedyne co bym zmieniła, to okres przydatności, który wynosi tylko 6 miesięcy przez co ok 200 zł należy wydać na jeden sezon. Przy tak wysokiej wydajności, nie ma na to jednak szans :o)


Niebawem przeczytacie wpis, co sądzę na temat samoopalającego pudru mineralnego tej marki.

A jak jest z Wami Dziewczyny, używacie tego typu produktów czy jednak wybieracie prawdziwe słoneczko ?

Wasza PM



Odwiedzaj mnie również tutaj : 

https://instagram.com/pozytywna_mama/https://www.facebook.com/PozytywnaMama


16 komentarzy:

  1. Ja używam z bielendy mgiełki samoopalającej do ciała ... Spisuje sie nieziemsko;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie troszkę za słaba jest i ten zapach, nie do przejścia :o)

      Usuń
  2. Staram się zawsze coś na siebie nakładać, ale mojemu facetowi nie przetłumaczysz... :)

    /Zapraszam do mnie na konkurs. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To bardzo kiepsko, niestety panowie za bardzo bagatelizują ten temat - to fakt :o)

      Usuń
  3. Ja nigdy opalić się nie mogłam jako dziecko.Wszyscy czarni a ja taka córka młynarza .Ale od jakiś 2,3 lat słońce przestało się na mnie fochać i udało mi się wręcz spiec na czarno.I nie żałuję i w tym roku też czekam na słońce. Ale wspomniałaś o pieprzykach...ja od tych 3 lat zauważyłam że jest ich coraz więcej ..więc może i ja powinnam ograniczać opalanie? Natomiast co do samych samoopalaczy to ja nie jeden już wypróbowałam swego czasu i zawsze były plamy albo robiły mnie na żółto :) dlatego nawet na twarz nie próbowałam.O tym za to słyszałam już dużo dobrego,kusicie strasznie .Może kiedyś wypróbuję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli chodzi o ten samoopalacz to nadaje lekką , ale nie żółtą opaleniznę. Co do pieprzyków mając lat 20 też nie myślałam o nich, dopiero teraz bardzo żałuję swojej głupoty, bo na brzuchu wyskoczyło mi ich bardzo dużo, a jak wiemy to nie jest dobrze. Dlatego z własnego doświadczenia zalecam ostrożność w opalaniu.

      Usuń
  4. Właśnie do mnie dotarł ten produkt, konkretnie lotion w odcieniu medium - honey i tak się zastanawiam, czy nie będzie za ciemny dla mnie bladolicej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Daj znać Kochana czy faktycznie okazał się za ciemny :o)

      Usuń
  5. odkąd pamiętam unikałam słońca, bo mam jasną karnację z piegami i zawsze opalałam się na czerwono, bez względu na to jaki faktor stosowałam. mam ten sam produkt co Ty i jest genialny, nie zastąpię go niczym innym, daje cudowną, letnią opaleniznę

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja jednak preferuję naturalne słoneczko, ale oczywiście korzystam z niego z głową. ;)
    Pozdrawiam. :**

    OdpowiedzUsuń
  7. Słoneczko i tylko słoneczko :) Tylko, że teraz to ja opalam tylko nogi, nie mam już siły leżeć plackiem jak to się robiło "za młodu" :P Mam to szczęście, że mam domieszkę włoskiej krwi więc zawsze to opalanie przychodzi z łatwością i w zimie też ciesze się jakąś namiastką opalenizny :) Widać sporą różnicę na nogach, efekt fajny, lecz wolę nasze kochane SUN ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och, ja też bym wolała nasze sun gdyby nie było zabójcze ;o)

      Usuń