07 listopada 2015

Kicz i Słona cena czyli PREMIERA nowego Bonda

Ten wpis jest zupełnie niezaplanowany. Powstał na wskutek przemyśleń, które dotknęły mnie po dzisiejszym wyjściu na randkę do kina z mężem. Żeby nie było, żaden kinomaniak ze mnie. Nałogowo i notorycznie nie oglądam modnych seriali, ani nie śledzę na bieżąco nowości kinowych. Nie to że nie mam na to czasu, zwyczajnie mam inne zainteresowania. Jednak kilka razy do roku lubimy z mężem zobaczyć coś na dużym ekranie i chodzimy na randki właśnie do kina. 
 
KICZ

Przyznaję, że choć naprawdę nie jestem wybredna, ostatnio mało która propozycja kinowa zrobiła na mnie większe wrażenie. Coraz częściej odnoszę wrażenie, że filmy różnego gatunku produkowane są nie dla widza, tylko dla chęci zysku. Niestety, nawet kiedy jest świetna obsada, kiczowaty wątek zabija cały urok produkcji. Ale do rzeczy, to nie miał być post o moich preferencjach filmowych a o świeżych przemyśleniach po obejrzeniu premiery filmu SPECTRE z Danielem Craig'iem w roli głównej. 

"Blondyni o niebieskich oczach raczej nigdy nie powodowali u mnie mocniejszego bicia serca..."

Otóż w związku z tym, iż mąż obchodził kolejne, dziewiętnaste urodziny postanowiłam zrobić mu niespodziankę i w ramach prezentu na dwa tygodnie przed datą właśnie premiery James'a Bonda, udałam się po zakup biletów. Byłam święcie przekonana, iż w dniu rozpoczęcia emisji przygód agenta 007 najnormalniej w świecie zakup biletów nie będzie absolutnie możliwy. Byłam przekonana, że to będzie kinowy hit, który większość z Was będzie chciała zobaczyć. Pamiętam, zupełnie jeszcze nie tak dawno temu, jakieś dziesięć lat temu ;-) , kiedy wchodził na duży ekran amerykański film, można było pomarzyć o zakupie biletów w dniu premiery. I znowu odbiegłam od tematu. Muszę się bardziej dyscyplinować, ale gaduła ze mnie i zazwyczaj dużo pracy mnie kosztuje zachowanie ram wątku przewodniego. No więc, podkusiło mnie dziś a w zasadzie już wczoraj, aby sprawdzić na stronie multikina ile wyprzedało się biletów na powyższą premierę. Nie wiem jak Wy, ale mnie nigdy nie obchodził agent 007. Dopiero kiedy zapoznałam się z mężem dowiedziałam się, że jest to tak kultowa seria, iż moim obowiązkiem jest zobaczyć jego każdą nową przygodę. I tak zaczęła się właśnie moja przygoda z Bondem, bo nawet go troszkę polubiłam. Zdecydowanym faworytem według oczywiście mojego gustu jest Daniel Craig. I nie chodzi tu o urodę. Blondyni o niebieskich oczach raczej nigdy nie powodowali u mnie mocniejszego bicia serca. Jakoś ten człowiek ma według mnie w sobie to "coś", co wyróżnia go na tle innych odtwórców tej roli. No więc jakież było moje zdziwienie, iż na seans o 16.20 było wyprzedanych 11 biletów. No ok mówię, może jeszcze o tej porze wszyscy są w pracy. Ale dalsze rezerwacje nie wyglądały inaczej. Pewnie ludzie kupują bilety zaraz przed seansem, pewnie będzie dym przy kasach. Były, ale.. pustki. Na sali znajdowało się około tylu osób ile dokonało internetowej rezerwacji. Hmm.. Dziwne, taki film - no z taką przeszłością i tak mała frekwencja? Nikt nie che go zobaczyć ? Nie rozumiem.. Zastanawiające - skąd tak mała oglądalność ? To na innych produkcjach widywałam znacznie więcej osób. Czyżby ludzie przestali chodzić do kina ? 
          
 
TREŚĆ

Oczywiście nie opowiem Wam treści, gdyż wiele z Was jest przed obejrzeniem tego filmu. Jedyne co mogę zdradzić, to rozczarowała mnie wielkość roli przepięknej Monica Bellucci, zdecydowanie więcej brutalności i finał.. Bo nie wyobrażam sobie kolejnych przygód agenta 007 bez Craig'a. Ogólnie film świetny. Dużo akcji, ciekawe zwroty, wybuchy, pościgi i szybkie samochody. Naprawdę warto się moim zdaniem na niego wybrać. 

 
 
SŁONA CENA

Co do ceny biletów to nie ma co narzekać, jednak jest jeszcze jedna sprawa, która mnie porządnie wybiła na orbitę. Cena popcornu. Za kubełek, którego i tak w całości nie zjedliśmy bo jest chyba nie do przejedzenia, zapłaciliśmy 30 zł! Sorki, ale moim zdaniem taki marketing nie przyciąga, a na następny seans uprażę go sobie sama w domu za 3 zł i wezmę kanapki ;-)


_____________________________________________________

ZAPRASZAM Cię również na mój :


https://instagram.com/pozytywna_mama/https://www.facebook.com/PozytywnaMama

16 komentarzy:

  1. Wydaje mi się że frekwencja tak jak piszesz spowodowana jest tym że ludzie przestali chodzić do kina. Sama właśnie z wspomnianego powodu wysokich cen biletów oraz niemoralnych cen popcornu przestałam odwiedzać kino i można spotkać mnie tam okazjonalnie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja wolę obejrzeć w domu, bez tłumu, bez zbędnego zamieszania... na wlaśnym , małym ekranie ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Az wstyd się przyznać ale nie widziałam żadnej części Bonda. Jakoś nie rajcują mnie tego typu filmy. :) Ale widzę , ze nie ma czego żałować :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie również nie rajcowały ;-) Ale czego nie robi się dla miłości ;-)

      Usuń
  4. O ile Bonda kocham od lat najmłodszych i na Skyfall udałam się z zapartym tchem, tak oto na Spectre nawet się nie wybieram. Powód? Jak dla mnie zawiodło wszystko to, co od dziecka ciągnęło mnie do dużego ekranu - odpowiednie przedstawienie tematu. Muzyka, reklamy, trailery, plakaty... była tylko nachalne wciskanie informacji o premierze, o czerwonym dywanie i pani premier, która udała się na film. Nie, nie... poczekam na wersję DVD.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mimo tego daj znać czy Ci się spodobał :-)

      Usuń
  5. Trzy dyszki za popcorn to faktycznie przesada, A co do Bonda, to zupełnie nie moje klimaty. Nie lubię pościgów i strzelanek :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też nie lubiłam, ale przy moim mężu najmniejszy pościg przemienia się w największą scenę komediową, że aż boki zrywam ;-)

      Usuń
  6. Ja jakoś nie przepadam za filmami z Agentem 007. ;)
    Pozdrawiam. :**

    OdpowiedzUsuń
  7. ciekawa jestem tego nowego Bonda, ale póki co wyjście do kina nie wchodzi w grę. nie mam z kim zostawić dziecka...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O szkoda. ALe nie ma co, pewnie jeszcze długo będą go grać :-)

      Usuń